Wczoraj GDDKIA odstąpiła od wartego 273 mln euro kontraktu z konsorcjum austriackiej firmy Alpine Bau na budowę 18,3 km autostrady A1 do granicy z Czechami. Dodatkowo Dyrekcja chce od Alpine Bau 40 mln euro kary umownej.
Tę bezprecedensową decyzję GDDKiA tłumaczy wielkim opóźnieniem inwestycji. "Obecnie stan zaawansowania prac budowlanych na tym odcinku A1 powinien sięgać 85 proc., a wynosi jedynie 50 proc." - stwierdziła GDDKiA. Wczoraj na plac budowy weszła komisja inwentaryzacyjna, a do wiosny przyszłego roku GDDKiA chce ogłosić
przetargi na opracowanie planów ukończenia drogi i wykonawcę tych robót. Kontrakt z wykonawcą ma być podpisany w sierpniu przyszłego roku.
W efekcie
autostrada A1 do Czech ma być zbudowana do kwietnia 2012 r., ponad dwa lata później, niż planowano jesienią 2007 r., kiedy podpisano kontrakt z Alpine Bau.
Swojego kontrahenta GDDKiA zasypała litanią zarzutów. W piątym miesiącu budowy na jej terenie było 69
pracowników fizycznych, chociaż zdaniem GDDKiA powinno być ich kilkuset, a na budowie pracowały osoby bez uprawnień do obsługi sprzętu. Wykonawca deklarował, że do końca zeszłego roku wykona 90 proc. prac ziemnych, a faktycznie stało się to dopiero we wrześniu br. - informuje drogowa Dyrekcja. Z powodu odkrycia niewybuchów na trasie autostrady termin jej ukończenia przesunięto ze stycznia na sierpień 2010 r. Ale zdaniem GDDKiA brak postępu prac nie dawał gwarancji dotrzymania tego terminu.
Przedstawiciele Alpine mówili agencji Reuters, że opóźnienia wynikają z wad przygotowanego przez GDDKiA projektu mostu w centralnej części autostrady. - Odmówiliśmy zbudowania takiego mostu, bo groziłoby to zawaleniem. Proponowaliśmy, że przygotujemy własny projekt mostu, ale zleceniodawca się nie zgodził - powiedziała rzeczniczka grupy Alpine Karin Keglevich.
GDDKiA zaprzecza. - Alpine zaakceptowała projekt mostu, podpisując w 2007 r. kontrakt, a zaczęła go kwestionować dopiero wtedy, gdy zaczęły się problemy z opóźnieniami inwestycji - powiedział "Gazecie" rzecznik GDDKiA Marcin Hadaj. Dodał, że po zgłoszeniu zastrzeżeń GDDKiA weryfikowała projekt, a dodatkowo zleciła niezależną kontrolę, która jeszcze trwa. Nie powiedział, ile drogowa Dyrekcja zapłaciła już konsorcjum Alpine Bau. - Część faktur spływa nawet po dwóch latach. Ale oczywiście rozliczymy się za wszystkie prace wykonane przez konsorcjum - deklaruje.
Także Czesi opóźniają się z budową autostrady połączonej z feralną A1 w Polsce. W katowickim wydaniu "Gazeta" pod koniec listopada informowała, że z tego powodu kierowcy dojeżdżający autostradą do Czech musieliby zbaczać na lokalne drogi, rozjeżdżając miasteczka po polskiej stronie.