Biznes Ludzie Pieniądze

Ile będzie nas kosztowało ograniczenie CO2

Konrad Niklewicz
16.12.2009 , aktualizacja: 16.12.2009 20:19
A A A Drukuj
Redukcja emisji gazów cieplarnianych może być tańsza, niż nam się wydaje. Wystarczy poprawić przepisy, to niewiele kosztuje - mówi "Gazecie" szef koncernu General Electric na Europę Środkową i Wschodnią
Lesław Kuzaj
Fot. Filip Klimaszewski / AG
Lesław Kuzaj


Konrad Niklewicz: Z raportu firmy doradczej McKinsey wynika, że ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w Polsce o 30 proc. do 2030 r. będzie wymagało 92 mld euro inwestycji. Czy to nie za dużo?

Lesław Kuzaj*: Ten rachunek może się okazać znacznie niższy! Wystarczyłoby dać zielone światło dla rozwoju lokalnych źródeł energii odnawialnej z wykorzystaniem biomasy na obszarach wiejskich. Samo Ministerstwo Gospodarki policzyło, że gdyby w 2,5 tys, miejscowościach postawić generator zasilany biogazem wielkości dużego kontenera, to w kraju stworzylibyśmy 100 tys. nowych miejsc pracy. Jeden kontener generowałby dość energii, by oświetlić 8 tys. domów, a wytworzone przez niego ciepło mogłoby ogrzać 3 tys. gospodarstw domowych. A dlaczego te siłownie nie powstają? Bo mamy niekorzystne prawo. Aby zainstalować taki generator, trzeba mieć mniej więcej tyle pozwoleń i dokumentów, co na budowę Bełchatowa II. We wrześniu moja firma oddała do użytku dużą biogazownię w Liszkowie (woj. zachodniopomorskie). Powstała na terenie zakładu produkującego bioetanol i korzysta z odpadów produkcyjnych. Wie pan, ile trwało kompletowanie dokumentacji? Pięć lat!

W tej chwili wszelkie inwestycje w małe źródła energii odnawialnej to mitręga, przez którą potrafią przejść tylko duże i zdeterminowane firmy. A przecież o rozwoju biogazowni tyle się mówi. Według oficjalnych rządowych planów to ma być podstawa energetyki odnawialnej w Polsce. Kłopot w tym, że istnieją wspaniałe strategie na papierze, a praktyka jest, jaka jest.

Może dlatego, że te biogazownie byłyby kosztownymi inwestycjami.

- Koszt 1 MW mocy zainstalowanej w biogazowniach to wydatek rzędu 1 mln euro. Takie inwestycje ze względu na swoją wielkość i sprawdzoną technologię są bardzo chętnie finansowane przez banki. Np. w Czechach banki godzą się dawać nawet 100 proc. kredytu na takie inwestycje. Lokalne biogazownie można budować praktycznie przy każdym zakładzie, w którym powstają odpadki organiczne: browarze, masarni itp.

Czy problem złych przepisów dotyczy też innych źródeł energii odnawialnych?

- Tak. GE dostarcza też technologię wiatrową (m.in. turbiny). Mam na biurku mnóstwo projektów elektrowni wiatrowych, które mogłyby powstać w kraju w najbliższym czasie. Ale nie powstają, bo inwestorzy - choć mają pieniądze - nie dostają zgody na przyłączenie do sieci elektroenergetycznej.

Są zresztą inne przykłady zaniechań: dlaczego w Polsce wciąż tylko mówi się o inteligentnych sieciach przesyłowych, inteligentnych miernikach zużycia prądu, które informowałyby konsumentów o tym, gdzie w ich domu niepotrzebnie jest zapalone światło, jaka jest cena zużywanego prądu i kiedy włączyć pralkę, żeby pranie kosztowało jak najtaniej?

Kiedy słyszę o rzekomych wielkich kosztach ograniczenia emisji, przychodzi mi na myśl jedno porównanie. Gdyby ktoś na początku lat 50. XX wieku zaczął zastanawiać się, ile będzie kosztowało wyposażenie każdego nowego mieszkania w łazienkę - a wtedy standardem była jedna toaleta na piętro - to wyszłyby mu jakieś absurdalnie astronomiczne kwoty.

Tylko, że to jest myślenie "planisty centralnego". Wystarczy wyzwolić inicjatywę inwestorów, a okaże się, że koszty transformacji będą dużo niższe.



* Lesław Kuzaj jest szefem oddziału koncernu General Electric na Europę Środkową i Wschodnią. GE jest jednym z największych na świecie dostawców technologii i urządzeń dla energetyki odnawialnej tradycyjnej i odnawialnej.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów