W listopadzie
inflacja wzrosła z 3,1 do 3,3 proc. To pierwszy od trzech miesięcy wzrost wskaźnika cen wyprowadzający go ponownie na granice celu inflacyjnego. RPP ustaliła go na poziomie 2,5 proc. z możliwością odchylenia o 1 pkt proc. w górę i w dół. Zdaniem ekonomistów bankowych w grudniu ta granica może zostać przekroczona.
- Nie jest rzeczą możliwą, by w każdym miesiącu inflacja wynosiła 2,5 proc. Ale nie jest też rzeczą normalną, by przez dwa lata mimo spowolnienia w gospodarce inflacja była grubo powyżej celu - krytykował Balcerowicz w środowym wywiadzie dla Radia TOK FM. - Z tego należy rozliczać poszczególnych członków Rady, którzy się do tego przyczynili. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej. Trzeba ich zapytać, dlaczego tak głosowali - czy dlatego, że lekceważyli swoje konstytucyjne obowiązki, czy dlatego, że mieli mylne prognozy - apelował były szef banku centralnego i przewodniczący Rady.
Członkowie Rady na każdym posiedzeniu otrzymują obszerne materiały analityczne przygotowane przez ekonomistów NBP. Co kwartał eksperci banku opracowują projekcję inflacji i
PKB - pokazują one, jak będzie wyglądać inflacja i PKB przy założeniu niezmienności stóp przez blisko dwa lata.
W październikowej projekcji eksperci NBP ocenili, że inflacja w III kwartale przyszłego roku spadnie do około 1 proc. Następnie będzie rosła i osiągnie 2,5 proc. pod koniec 2011 r. Część ekonomistów rynkowych uważa, że tak gwałtownego spadku inflacji nie będzie, i spodziewa się podwyżek
stóp procentowych w drugiej połowie 2010 r.
Leszek Balcerowicz odniósł się też do wymienianej przez przedstawicieli rządu daty 2015, kiedy to mielibyśmy wejść do
strefy euro. Premier Donald Tusk i minister finansów Jacek Rostowski uznali, że to realistyczny termin.
- To by oznaczało, że premier bardzo szybko wciela w życie radykalny plan uzdrowienia finansów publicznych. Jeśli ta wypowiedź [o euro w 2015 r.] jest poważną deklaracją, to jest jednocześnie zobowiązaniem nieodkładania reformy finansów publicznych - ocenił Balcerowicz.