Inwestorzy na światowych rynkach finansowych śledzą pilnie wieści z
USA wskazujące na ożywienie największej gospodarki świata. W czwartek oczekiwali, że w tygodniu kończącym się 12 grudnia spadnie liczba nowo rejestrowanych bezrobotnych do 465 tys. Tymczasem ich przybyło. To rozczarowanie, bo publikowane na początku miesiąca dane z
rynku pracy wskazywały na poprawę zatrudnienia. Stopa
bezrobocia spadła wtedy nieoczekiwanie z 10,2 proc. do 10 proc.
Czwartkowy raport o zatrudnieniu wywołał niepokój na światowych giełdach. Indeksy w USA rozpoczęły sesję pod kreską blisko 1 proc.
Wysokie
bezrobocie jest obecnie największą bolączką gospodarki amerykańskiej. Rozpoczęta dwa lata temu recesja spowodowała utratę ok. 7 mln miejsc pracy. Gospodarka amerykańska w III kw. urosła o 2,8 proc., głównie dzięki konsumentom, których wydatki w dwóch trzecich decydują o wielkości
PKB. Ekonomiści obawiali się, że wzrost w kolejnych kwartałach może zostać zahamowany właśnie przez szybko rosnące bezrobocie, bo tracący pracę konsumenci będą coraz mniej kupować.