Boni: Inwigilacji internetu na razie nie będzie
Tomasz Grynkiewicz
2009-12-17, ostatnia aktualizacja 2009-12-17 20:54
Na razie bez blokowania stron z faszyzmem i nowych uprawnień policji - rząd wycofał się z części zapisów w ustawie hazardowej
ZOBACZ TAKŻE
- Tusk do internautów: Raz jeszcze przyjrzę się ustawie (26-01-10, 20:09)
- Podziekujpremierowi.pl - bunt internautów przeciwko planom rządu (25-01-10, 14:15)
- Boni: Deficyt budżetowy w tym roku będzie niższy o 10-15 mld zł (08-03-10, 09:58)
- Zwycięstwo internautów? Tusk zapowiada usunięcie Rejestru (05-02-10, 18:10)
- KIGEiT sugeruje zastopowanie prac nad blokowaniem internetu (02-02-10, 20:25)
- Środowiska informatyczne do premiera: powstrzymajmy cenzurę internetu (20-01-10, 14:29)
- Wielki Brat na Manhattanie (06-01-10, 12:11)
- Chiny: będzie biała lista w internecie? (22-12-09, 20:24)
- Obywatel w sieci pod lupą (15-12-09, 00:00)
- Komórkowa inwigilacja, czyli o trzy słowa za daleko (14-12-09, 21:34)
Chodzi o tzw. internetową część ustawy hazardowej. Sygnowany przez resort finansów projekt zakłada wprowadzenie rejestru stron i usług niedozwolonych, swoistą czarną listę witryn internetowych, do których dostęp - na żądanie policji czy ABW - mieliby blokować operatorzy. Na zablokowanie będą mieli 6 godzin. Wśród stron, które mogą się na takiej liście znaleźć, pierwotnie miały się znaleźć witryny z pedofilią, strony używane do wyłudzania haseł do kont bankowych, witryny hazardowe czy propagujące faszyzm. Tych ostatnich - przynajmniej na razie - w rejestrze nie będzie. - Wycofaliśmy ten punkt, bo budził zbyt wiele kontrowersji, jak oceniać witryny - mówił wczoraj minister Michał Boni. Zapowiedział, że ta kwestia zostanie poddana dalszym analizom.
To niejedyna zmiana w stosunku do opublik owanej w zeszłym tygodniu wersji.
Jak mówi Boni, w pro jekcie, który za dwa, trzy tygodnie trafi na obrady rządu, zrezygnowano też z rozszerzenia uprawnień policji. Te zapisy wzbudziły wiele kontrowersji, bo do projektu wskoczyły nagle (dopiero w grudniowej wersji). A umożliwiały policji gro madzenie jeszcze większej ilości danych na temat aktywności internautów, bez zgody sądu. Helsińska Fundacja Praw Człowieka - ale nie tylko - alarmowała, że uprawnienia służb szły na tyle daleko, że mogły łamać konstytucję.
Zdecydowano się też na wariant, w którym to sąd decyduje, czy dana strona spełnia warunki, by znaleźć się na czarnej liście. W pierwotnej wersji mogła o tym decydować sama policja lub ABW.
Powszechnie krytykowano też pośpiech rządu. "Prace są prowadzone w niewytłumaczalnym pośpiechu, co może rodzić poważne obawy, że zapisy tam proponowane nie miałyby szans obronić się w normalnie prowadzonej publicznej debacie" - pisze IAB Polska, związek skupiający pracodawców z branży internetowej.
Boni zapewniał, że choć konsultacji społecznych nie było, to członkowie rządu wsłuchiwali się w komentarze pojawiające się m.in. w mediach. - Dzięki tym uwagom zmieniliśmy sporo zapisów, z części zrezygnowaliśmy - mówił. Dodawał, że czas na dyskusje - zwłaszcza z operatorami, których rząd wcześniej nie pytał o zdanie, choćby związane z kosztami blokad, będzie jeszcze w trakcie oczekiwania na notyfikację projektu ze strony Komisji Europejskiej.
- Oczywiście, ta blokada nie będzie w 100 proc. skuteczna, wyścigu z technologiami się nie wygra. Ale doświadczenia innych krajów pokazują, że samo blokowanie dostępu do takich stron spełnia zadania profilaktyczne - przekonywał minister. Jak twierdzi, polski projekt wzoruje się m.in. na rozwiązaniach z Niemiec, Australii, Danii czy Wielkiej Brytanii.
Projekt trafi na rząd w styczniu, po obróbce w komisji prawniczej. Potem do notyfikacji. Poważne wątpliwości, czy projekt przejdzie w Brukseli, miał Urząd Komitetu Integracji Europejskiej. Boni przekonywał wczoraj, że uzgodniono taką wersję zapisów, co do której UKIE wyraził pozytywną opinię.
To niejedyna zmiana w stosunku do opublik owanej w zeszłym tygodniu wersji.
Jak mówi Boni, w pro jekcie, który za dwa, trzy tygodnie trafi na obrady rządu, zrezygnowano też z rozszerzenia uprawnień policji. Te zapisy wzbudziły wiele kontrowersji, bo do projektu wskoczyły nagle (dopiero w grudniowej wersji). A umożliwiały policji gro madzenie jeszcze większej ilości danych na temat aktywności internautów, bez zgody sądu. Helsińska Fundacja Praw Człowieka - ale nie tylko - alarmowała, że uprawnienia służb szły na tyle daleko, że mogły łamać konstytucję.
Zdecydowano się też na wariant, w którym to sąd decyduje, czy dana strona spełnia warunki, by znaleźć się na czarnej liście. W pierwotnej wersji mogła o tym decydować sama policja lub ABW.
Powszechnie krytykowano też pośpiech rządu. "Prace są prowadzone w niewytłumaczalnym pośpiechu, co może rodzić poważne obawy, że zapisy tam proponowane nie miałyby szans obronić się w normalnie prowadzonej publicznej debacie" - pisze IAB Polska, związek skupiający pracodawców z branży internetowej.
Boni zapewniał, że choć konsultacji społecznych nie było, to członkowie rządu wsłuchiwali się w komentarze pojawiające się m.in. w mediach. - Dzięki tym uwagom zmieniliśmy sporo zapisów, z części zrezygnowaliśmy - mówił. Dodawał, że czas na dyskusje - zwłaszcza z operatorami, których rząd wcześniej nie pytał o zdanie, choćby związane z kosztami blokad, będzie jeszcze w trakcie oczekiwania na notyfikację projektu ze strony Komisji Europejskiej.
- Oczywiście, ta blokada nie będzie w 100 proc. skuteczna, wyścigu z technologiami się nie wygra. Ale doświadczenia innych krajów pokazują, że samo blokowanie dostępu do takich stron spełnia zadania profilaktyczne - przekonywał minister. Jak twierdzi, polski projekt wzoruje się m.in. na rozwiązaniach z Niemiec, Australii, Danii czy Wielkiej Brytanii.
Projekt trafi na rząd w styczniu, po obróbce w komisji prawniczej. Potem do notyfikacji. Poważne wątpliwości, czy projekt przejdzie w Brukseli, miał Urząd Komitetu Integracji Europejskiej. Boni przekonywał wczoraj, że uzgodniono taką wersję zapisów, co do której UKIE wyraził pozytywną opinię.
Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -
pobierz aplikację!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
2.3
10 głosów
Przeczytaj 26 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
Warren Buffett

Dobry inwestor zarabia wtedy, gdy inni tracą
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
SŁAWNI O FINANSACH









