Biznes Ludzie Pieniądze

MF: Polska produkcja rośnie dzięki ożywieniu światowej gospodarki

Rozmawiała Patrycja Maciejewicz
17.12.2009 , aktualizacja: 18.12.2009 09:01
A A A Drukuj
- Możemy liczyć na to, że w ostatnim kwartale tego roku produkcja zwiększy się o blisko 5 proc. Wczorajsze dane GUS pokazują równocześnie, że nasza dotychczasowa prognoza wzrostu PKB w IV kwartale na poziomie 2,5 proc. z pewnością nie jest nadmiernie optymistyczna - mówi Marek Rozkrut, dyrektor departamentu polityki finansowej, analiz i statystyki w Ministerstwie Finansów
Czytaj także: Dobry IV kw. to dobra prognoza na przyszły rok

Patrycja Maciejewicz: Produkcja w końcu wyszła na plus. I to od razu duży plus.

Marek Rozkrut: W rzeczywistości już od lutego produkcja z miesiąca na miesiąc się zwiększała. Ale dopiero teraz odnotowaliśmy jej wyraźny wzrost w ujęciu rocznym. Możemy liczyć na to, że w ostatnim kwartale tego roku produkcja zwiększy się o blisko 5 proc. Wczorajsze dane GUS pokazują równocześnie, że nasza dotychczasowa prognoza wzrostu PKB w IV kwartale na poziomie 2,5 proc. z pewnością nie jest nadmiernie optymistyczna.

Jeszcze rok temu mieliśmy głębokie dwucyfrowe spadki produkcji.

- Udało się wyjść na plus m.in. dzięki ożywieniu w gospodarce światowej. W III kwartale światowy import towarów wzrósł po raz pierwszy od początku ubiegłego roku, na rynkach azjatyckich był to już drugi z rzędu wzrost w ujęciu kwartalnym. Dzięki temu zwiększył się eksport i import strefy euro, a za nimi nasz eksport i produkcja, bo polskie firmy dostarczają półproduktów zachodnim partnerom.

W III kwartale i my mieliśmy już wzrost zarówno eksportu, jak i importu w ujęciu kwartalnym po uwzględnieniu czynników sezonowych. To ważne dane, bo pokazują, że punkt zwrotny mamy już za sobą.

Wraz z ożywieniem w gospodarce będziemy jednak potrzebowali więcej półproduktów i dóbr inwestycyjnych. Kwartalny wzrost importu już jest większy niż eksportu. Wkład eksportu netto do PKB będzie więc słabł. Przejściowo zastąpi go odbudowa zapasów przez firmy, bez tego nie będą one mogły rozwijać swojej produkcji. Tu też mamy już punkt zwrotny.

A Polacy czują koniec kryzysu?

- Zachowanie polskich konsumentów było zaskoczeniem dla wielu ośrodków prognostycznych, w tym Komisji Europejskiej. Oczywiście nasze wydatki nie rosną tak szybko jak w ubiegłym roku, ale na tle innych krajów to spowolnienie wciąż jest niskie.

Nasze nastroje na początku do marca tego roku pogarszały się, ale od kwietnia mamy poprawę wskaźników koniunktury konsumenckiej. W Polsce konsumpcja rośnie szybciej niż dochody, a oszczędności maleją, odwrotnie niż w całej UE.

To racjonalne, że nie odkładamy na przyszłość? Przecież płace rosną już wolniej niż ceny, pogarsza się sytuacja na rynku pracy...

- Realnie fundusz płac w sektorze przedsiębiorstw jest niższy niż rok wcześniej, ale w skali całej gospodarki - uwzględniając świadczenia społeczne - wyższy.

Siłę nabywczą Polaków zwiększają też niższe niż przed rokiem stawki PIT - to dodatkowe 8 mld zł w naszych kieszeniach. A znaczenie tej obniżki jest większe w drugiej połowie roku, bo np. ktoś, kto w ostatnich miesiącach 2008 roku płaciłby już podatek według 40-procentowej stawki, dziś może rozliczać się najwyżej według 32-procentowej stawki.

Poza tym w naszej konsumpcji wyższy niż w większości innych krajów UE jest udział dóbr o tzw. niskiej elastyczności dochodowej. Dlatego nawet przy spadku dochodu zakupy tych dóbr staramy się ograniczać w niewielkim tylko stopniu. Dotyczy to np. żywności.

Do tego my swoje wydatki w znacznie mniejszym stopniu finansujemy kredytem, niż przeciętnie w UE. Zwiększenie restrykcji przez banki, utrudniony dostęp do finansowania dotykają nas zatem w znacznie mniejszym stopniu niż konsumentów w Europie Zachodniej.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że sytuacja na rynku pracy jest coraz trudniejsza, spada zatrudnienie, rośnie bezrobocie

- To prawda, z tym że wzrost stopy bezrobocia wynika przede wszystkim z większej aktywności zawodowej Polaków, a nie ze spadku liczby pracujących. M.in. dlatego że od tego roku ograniczono możliwość przechodzenia na wcześniejszą emeryturę, liczba osób zaliczanych do zasobu siły roboczej jest wyższa.

Wśród osób w wieku produkcyjnym rośnie też udział osób w wieku 25-44 lat, dla których aktywność zawodowa przekracza 85 proc. Część byłych emigrantów, absolwentów rejestruje się w urzędach pracy, choć niekoniecznie stracili oni pracę. Pamiętajmy jednak, że większa aktywność jest dla nas bardzo korzystna i wpływa pozytywnie na długofalowy wzrost gospodarczy, a związany z nią wzrost bezrobocia to tylko efekt krótkookresowy.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów