Czytaj także:
Porozumienie klimatyczne na włosku, ale Polska wygrywa? Jeszcze wczoraj wieczorem wyglądało na to, że negocjacje klimatyczne utknęły w martwym punkcie i że ONZ-owski szczyt klimatyczny może nie zakończyć się niczym konkretnym.
Spór dotyczył trzech kwestii, m.in. tego ile pieniędzy dać krajom biednym.
Jednak w piątek nad ranem agencja Reuters poinformowała, że na szczycie klimatycznym w Kopenhadze udało się osiągnąć wstępne porozumienie.
Według źródeł agencji bogate kraje mają przekazywać do 2020 roku rocznie 100 miliardów dolarów, by pomóc ubogim państwom w dostosowaniu swoich gospodarek i walce ze skutkami zmian klimatycznych.
Oprócz tego w projekcie deklaracji znalazło się zobowiązanie do ograniczenia wzrostu globalnej temperatury do maksimum 2 stopni Celsjusza w porównaniu z okresem przedindustrialnym.
Projekt został przedstawiony przez przedstawicieli Danii doradcom klimatycznym 26 najbardziej wpływowych krajów. Później w piątek mają się nim zająć przywódcy którzy przyjechali na kopenhaski szczyt - w sumie 120 szefów państw i rządów.
Emisja CO2 - sprawa kluczowa ciągle nierozwiązana Tekst, do którego dotarł Reuters może się jeszcze zmienić, bo nie wspomina o założeniach dotyczących redukcji emisji gazów cieplarnianych, a właśnie plany zmniejszenia emisji CO2 były głównym celem kopenhaskiego szczytu. Sprawa ta budzi największe kontrowersje wśród uczestników obrad. Nie osiągnięto na razie żadnego porozumienia, ponieważ obiekcje Chin dotyczące systemu nadzoru nad emisją dwutlenku węgla pozostają główną
przeszkodą. W rozmowach jest wiele napięć - powiedział prezydent Francji Nicolas Sarkozy.
Wszystko o szczycie klimatycznym w Kopenhadze