Czytaj też:
Sabbeny droga do bogactwa. Zysk prosty i przewidywalny. Bez ryzyka. Na foreksie! Rok temu Adam zarabiał co miesiąc ok. 3 tys. zł z prowadzenia własnej firmy. Dzięki temu, że zainwestował z firmą Sabbena Advisors, ma dziś na życie ok. 15 tys. zł miesięcznie. Wystarczyło włożyć w nowy interes 17 tys. zł własnych oszczędności i 50 tys. zł z kredytu bankowego. Wszystko wskazuje na to, że nie minie 9 miesięcy, a Adam będzie miał na swoim koncie pół miliona złotych. Piękne, prawda? Z kolei Marek i Ewa, którzy od ponad 10 lat prowadzą wspólnie małą firmę, włożyli w polecane przez Sabbenę inwestycje 100 tys. zł. W ciągu roku zarobili milion. I zastanawiają się: zostać rentierami, czy inwestować dalej i zamienić milion na kilka milionów złotych?
Takie historie można przeczytać w prezentacji, którą firma Sabbena Advisors rozsyła do swoich potencjalnych klientów. Ani słowa o stratach lub ryzyku inwestycyjnym. Czy Sabbena to jacyś cudotwórcy, którzy znają sposób na to, by pomnażać pieniądze bez żadnego ryzyka? Nie, to grupa doradców, którzy zajmują się m.in. pośrednictwem w inwestowaniu pieniędzy na
rynku walutowym, czyli tzw.
Foreksie. Można tam obstawić wzrost lub spadek wartości jakiejś waluty względem innej waluty, a dzięki tzw. lewarowi (czyli temu, że zysk jest liczony od wielokrotności włożonej przez inwestora kwoty) można rzeczywiście dobrze zarobić. Albo stracić wszystko.
Z prezentacji Sabbeny wynika jednak, że firma wie co zrobić, by jej klienci prawie zawsze wygrywali. Zgłosiliśmy się więc do jej szefów, by poznać cudowny sposób na zyski. Warszawskie biuro Sabbeny mieści się w reprezentacyjnym biurowcu Metropolitan, w samym centrum stolicy.
Czytaj też:
Czy doradca finansowy za coś odpowiada? Czytaj też:
Kup obligacje, stracisz 100% pieniędzy Okazuje się, że zamiast złotej kuli, pozwalającej przewidzieć przyszłość
rynku walutowego, Sabbena oferuje swoim klientom coś dużo bardziej prozaicznego - codziennie analizy, z których chętni mogą korzystać, grając na Foreksie. "Logujesz się na specjalną platformę transakcyjną i zaczynasz handlować walutami" - kusi prezentacja Sabbeny. "Masz do dyspozycji narzędzie jakim jest dźwignia finansowa, co oznacza, iż poprzez stosunkowo niewielki depozyt ulokowany na rachunku w domu maklerskim możesz kontrolować znacznie większy kapitał".
Dlaczego te analizy mogą być tak użyteczne, by klienci zarobili miliony? "Analizy są przygotowane w oparciu o analizę techniczną oraz unikalny model analizy matematycznej" - czytamy w oficjalnym komunikacie firmy, który dostaliśmy mailem do redakcji w odpowiedzi, na nasze pytania. Ale, co ciekawe, kilka zdań później firma informuje, że za swoje magiczne recepty nie chce brać pełnej odpowiedzialności. "Analiza ma charakter informacyjny i nie stanowi rekomendacji" - czytamy w komunikacie.
Firma działa od roku, a jej biuro mieści się w jednym z najbardziej luksusowych biurowców w centrum Warszawy. Kto jest jej właścicielem? Ilu ma klientów? Ile kosztują jej porady? Tego wszystkiego w rozmowie z "Gazetą" Marcin Rzeszotek z Sabbeny nie chciał ujawnić. Tłumaczy się tajemnicą handlową. Kiedy chcieliśmy autoryzować odpowiedzi na pytania, Sabbena odmówiła nam zgody na ich publikację.
Ryzyko? Niestety większość foreksowych inwestorów szybko zostaje "ogolona". Bo, wbrew pozorom, trendy na rynku walutowym nie są tak oczywiste, że od razu wiadomo kiedy kupować a kiedy sprzedawać. Potrzebne jest duże doświadczenie, refleks i poświęcenie na grę dużej ilości czasu. Ale i na to doradca Sabbeny, z którym rozmawialiśmy, miał gotową odpowiedź. Chwalił się, że na 10 analiz, które przygotowuje analityk dla klientów firmy, średnio aż 7 jest trafionych. Dlaczego więc właściciele firmy wciąż oferują swoje analizy klientom, zamiast wygrzewać się na plażach w ciepłych krajach, uprzednio zarobiwszy na nich grube miliony? Tego doradca nam nie wyjaśnił.
O opinię na temat Sabbeny poprosiliśmy Komisję Nadzoru Finansowego. Jej rzecznik Łukasz Dajnowicz podkreśla, że KNF nie zajmuje się pośrednikami finansowymi. - To nie jest podmiot nadzorowany przez KNF, ani przez żaden inny państwowy nadzór - mówi Dajnowicz. I ostrzega przed tego typu pośrednikami. - Warto zachować zdrowy rozsądek:
sprzedawca, nie jest naszym przyjacielem, zarabia na nas prowizję. A spekulowanie na rynku finansowym wiąże się z wysokim ryzykiem. Można w ten sposób zarobić, ale też wiele stracić - podsumowuje Dajnowicz.