Posłowie przyjęli 10 poprawek, z których 9 zgłosili posłowie koalicji. Według ministra, proponowane przez opozycję poprawki "z punktu widzenia merytorycznego" były bezpodstawne. Rostowski wyjaśnił, że zakładały one zwiększenie wydatków kosztem zmniejszenia dofinansowania dla projektów unijnych. Przez to - jego zdaniem - do Polski trafiłoby mniej środków z UE. - To jest dowód na to, że opozycja własnych poprawek nie traktowała poważnie - ocenił.
Dochody państwa w przyszłym roku mają wynieść 248,8 mld, a wydatki 301,8 mld zł. Oznacza to, że w państwowej kasie zabraknie 52,2 mld zł. Tyle rząd będzie musiał pożyczyć.
Nasz
dług publiczny rośnie jak na drożdżach, w przyszłym roku dobije do 740 mld zł. Otrze się o granicę 55 proc.
PKB, po przebiciu której rząd musiałby w 2012 r. - zgodnie z ustawą o finansach publicznych - przygotować drakoński, oszczędnościowy
budżet.
Minister finansów Jacek Rostowski liczy na 25 mld zł przychodów z
prywatyzacji, co jego zdaniem pozwoli uniknąć przekroczenia przez dług owych 55 proc.
- Jest to budżet odpowiedzialny, ostrożny i bezpieczny - ocenił nową ustawę Minister Finansów.
Według ministra wzrost PKB będzie wyższy niż zakładane w projekcie 1,2 proc., wyższa będzie też
inflacja. Resort założył 1 proc., ekonomiści mówią, że może być nawet 2-3 proc., co oznacza wyższe wpływy z VAT. Teraz budżet trafi do Senatu.