Sejm przyjął wczoraj projekt
budżetu na 2010 r. Przyszłoroczne dochody wyniosą 248,9 mld zł, wydatki - 301,2 mld zł. Zabraknie aż 52,2 mld zł na pokrycie wydatków publicznych, tyle rząd będzie musiał pożyczyć.
Dług publiczny rośnie jak na drożdżach, w przyszłym roku dobije do 740 mld zł. Otrze się o granicę 55 proc.
PKB, po przebiciu której rząd musiałby w 2012 r. przygotować drakoński, oszczędnościowy budżet.
Minister finansów Jacek Rostowski liczy na 25 mld zł przychodów z
prywatyzacji, co jego zdaniem pozwoli uniknąć przekroczenia przez dług owych 55 proc. Ponadto - według ministra - wzrost PKB będzie wyższy niż zakładane w projekcie 1,2 proc., wyższa będzie tez
inflacja. Resort założył 1 proc., ekonomiści mówią, że może być nawet 2-3 proc., co oznacza wyższe wpływy z VAT.
Teraz budżet trafi do Senatu.