Uśpiony przez lata rynek tramwajowy w Polsce rozbudziły wielkie unijne dotacje. Liczby mówią same za siebie. W Programie Operacyjnym Infrastruktura i Środowisko na projekty związane z transportem miejskim w dziewięciu obszarach metropolitalnych (katowickim, trójmiejskim, warszawskim, wrocławskim, toruńsko-bydgoskim, łódzkim, krakowskim, szczecińskim i poznańskim) do wzięcia jest ponad 2 mld zł. Do każdej dotacji co najmniej drugie tyle dokładają samorządy, co oznacza, że gra toczy się nawet o 5-6 mld zł. Z tego lwia część wydana zostanie na projekty tramwajowe - budowę nowych linii i zakup nowoczesnego taboru. Do
Euro 2012 w polskich metropoliach przybędzie kilkaset nowoczesnych niskopodłogowych tramwajów. Dla porównania w całym 2008 r. polskie miasta zamówiły zaledwie kilkanaście sztuk takich pojazdów.
Konsumpcja unijnych milionów właśnie się zaczyna. - Fundusze na lata 2007-13 to jest tort, na który każdy ostrzy sobie zęby. Kto teraz nie zje chociaż kawałka, to po 2013 r. może długo nie dostać nic słodkiego - mówi Krystian Wawrzyniak, prezes spółki Tramwaje Szczecińskie.
Pesa królową tramwajów? Przy tak wysokiej stawce wszystkie chwyty są dozwolone. Protesty w przetargach na nowe tramwaje (np. w
Krakowie i
Szczecinie) są na porządku dziennym. Firmy produkujące pojazdy szynowe idą jednak dalej - do sądu, i to nawet po podpisaniu umowy pomiędzy zamawiającym a zwycięskim wykonawcą. Taką drogą poszła bydgoska Pesa, która zaskarżyła wyniki przetargu ogłoszonego przez poznańskie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Kontrakt na dostawę 40 tramwajów zdobył Solaris Bus & Coach, krajowy potentat autobusowy. Pesa przegrała minimalnie warunkami technicznymi mimo zaproponowanej o ponad 40 mln zł niższej ceny. Zdaniem bydgoskiej firmy Solaris oferuje konstrukcję niezgodną z polskimi normami. - Pesa chce utrzymać monopol na polskim rynku tramwajowym i dyktować ceny w przetargach - uważa Jan Firlik, dyrektor przewozów tramwajowych MPK w
Poznaniu.
- Ależ my wcale nie jesteśmy monopolistą! Przecież we
Wrocławiu mocna jest Skoda, w Krakowie Bombardier. Wygraliśmy raptem dwa duże przetargi i od razu nazywa się nas monopolistami - irytuje się Tomasz Zaboklicki, prezes Pesy.
W konkurencji z krajowymi producentami Pesa wygląda jednak zdecydowanie najlepiej. W ostatnich latach udało jej się wprowadzić na rynek niskopodłogowy tramwaj, który dzięki niższej cenie skutecznie rywalizuje z zagranicznymi produkcjami.
Po kilku małych zamówieniach Pesa zaczęła się bić o największe kontrakty. I mijający rok może uznać za wyjątkowo tłusty. Po pierwsze podpisała wart 1,5 mld zł kontrakt z Tramwajami Warszawskimi. Do 2013 r. dostarczy stolicy aż 186 tramwajów. Poza tym firma wygrała przetarg na 35 pojazdów dla Gdańska i wciąż liczy się w walce o 6 tramwajów dla Szczecina.
Solaris wjeżdża na szyny W czwartek Pesa ostatecznie pożegnała się z zamówieniem dla Poznania. Sąd uznał jej skargę za bezzasadną. Porażka w przetargu poznańskim może być tylko potknięciem, ale równie dobrze poważnym problemem dla bydgoskiego lidera. Bo na rynku pojawi się kolejna firma, która w następnych przetargach będzie mogła się wykazać doświadczeniem w produkcji niskopodłogowych tramwajów. A to w tej branży kluczowy walor. Boleśnie przekonała się o tym choćby Fabryka Pojazdów Szynowych należąca do poznańskich zakładów Cegielskiego. Praktycznie każde miasto lub przewoźnik, który decyduje się na zakup tramwajów, wymaga doświadczenia. W większości przetargów mogą startować firmy, które w ciągu trzech lat sprzedały co najmniej 5-10 nowych pojazdów. A FPS w takim okresie wyprodukował zaledwie prototyp, i do tego tylko częściowo niskopodłogowego tramwaju. Dla zamawiających to za mało i Cegielski już podczas wstępnej oceny jest często wykluczany z dalszego postępowania.
Najważniejszym wydarzeniem tego roku było wejście na rynek tramwajów Solarisa, firmy uznanej, ale w branży autobusowej. Solaris, który sprzedaje swoje autobusy w ok. 20 krajach, jesienią pokazał na targach Trako 2009 w Gdańsku prototyp tramwaju. Mało tego, od razu wygrał przetarg na dostawę 40 pojazdów dla Poznania. Pomogła wcześniejsza współpraca z Bombardierem, dzięki której Solaris mógł się wykazać doświadczeniem.
Skąd pomysł z tramwajami? Krzysztof Olszewski, prezes Solaris Bus & Coach: - Produkujemy pojazdy dla komunikacji miejskiej. Oprócz autobusów są to także trolejbusy, czyli pojazdy z napędem elektrycznym. Stąd już niedaleka droga do tramwajów. Ta sama grupa klientów, zbliżone rozwiązania techniczne, więc naturalną koleją rzeczy była podjęta kilka lat temu decyzja o wejściu na rynek pojazdów szynowych.
- Nie boimy się konkurencji. Dla Solarisa przejście z gumy na metal nie będzie łatwe - uważa prezes Pesy.
Poza Solarisem na rynek ze swoimi niskopodłogowymi pojazdami próbują wejść także wspomniane zakłady Cegielskiego, wrocławski Protram czy poznański Modertrans. Nie można też zapominać o chorzowskiej fabryce Konstal, która należy do francuskiego Alstomu. Atutem rodzimych firm jest przede wszystkim niższa cena i to dzięki niej nowe tramwaje do polskich miast dostarczają wreszcie polskie firmy. Wcześniej bowiem niskopodłogowe tramwaje miały w swojej ofercie tylko firmy zagraniczne.
- Po szczycie przyjdzie dołek, miasta nie będą już miały takich pieniędzy na tabor - przewiduje prezes Pesy. Dlatego bydgoska firma walczy już o rynki zagraniczne. Właśnie wygrała pierwszy przetarg na Węgrzech. Dostarczy 9 tramwajów dla miasta Szeged.
Walkę o zagraniczne rynki zapowiada także Solaris. - Celem nadrzędnym jest dla nas jakość i niezawodność konstrukcji, z której słyniemy w Europie w branży autobusowej. Mamy nadzieję, że na taką samą opinię zapracujemy sobie, produkując tramwaje - liczy prezes Olszewski.