Biznes Ludzie Pieniądze

Z podatkowego kanału do brytyjskich rajów na kanale La Manche

Agnieszka Mitraszewska
21.12.2009 , aktualizacja: 20.12.2009 21:44
A A A Drukuj
Z Wysp Brytyjskich do rajów podatkowych na kanale La Manche ucieka 10 osób tygodniowo. Liczba samych dyrektorów brytyjskich firm zameldowanych na Jersey, Guernsey lub Isle of Man, terytoriach zależnych od Korony, zwiększyła się w ostatnim roku o 500 osób i wynosi 6729. Ostatnio nastąpiło przyspieszenie tej emigracji, gdy ruszyła międzynarodowa ofensywa przeciwko płacom bankierów, której przywództwo spontanicznie objęli Gordon Brown i Nicolas Sarkozy, wprowadzając specjalny 50-proc. podatek od bankowych premii.
Agnieszka Mitraszewska
Fot. Gazeta
Agnieszka Mitraszewska
Z Londynu leci się na Jersey niecałą godzinę i... żegnajcie 50-proc. podatki od dochodów osobistych, adios podatku spadkowy i od zysków kapitałowych! Wystarczy mieć 500 tys. funtów rocznego dochodu. Bo Jersey nie przygarnie byle kogo. Wyspa jest jak ekskluzywny klub z wysoką składką członkowską. Trzeba wnieść do tego interesu co najmniej 100 tys. funtów podatku. Ale przecież 20-proc. stopa podatkowa to i tak znacznie mniej, niż każe sobie płacić londyński fiskus.

Chętnych zatem nie brakuje. Podobnie jak na przeprowadzkę na Brytyjskie Wyspy Dziewicze, gdzie obecnie zameldowanych jest 615 dyrektorów brytyjskich firm, o 18 proc. więcej niż rok temu.

Wśród uciekinierów przed ministrem finansów Alistairem Darlingiem są menedżerowie funduszy hedgingowych, potentaci rynku nieruchomości, bankierzy, właściciele placówek prywatnej służby zdrowia, centrów telefonicznej obsługi klienta oraz luksusowych biur podróży. Wielu z nich dojeżdża czy raczej dolatuje do pracy w Londynie lub innych regionach Wielkiej Brytanii. Niepracujące żony robią zakupy w Harrodsie za zaoszczędzone podatki i jeszcze tego samego dnia wracają awionetką do domu.

Do niedawna uważane za wakacyjne kurorty rodzinne wyspy na kanale La Manche stały się enklawami bogactwa, gdzie restauracje oznaczone są wieloma gwiazdkami w prestiżowych przewodnikach, a luksusowe sklepy, spa i hotele zdominowały sektor usługowy.

Jersey Finance, agenda rządowa utworzona, by przyciągnąć wykwalifikowanych finansistów na tę wysepkę, zorganizowała ostatnio w Londynie promocyjne kolacje dla zainteresowanych przeprowadzką, by pomóc im w podjęciu decyzji. Agencja ta zatrudnia 13 tys. osób, czyli jedną czwartą siły roboczej na wyspie, która zawdzięcza jej 53 proc. PKB.

Na Jersey istnieje także specjalna komórka rządowa ds. imigrantów z zasobnym portfelem, która ostatnio otrzymuje dwukrotnie więcej zapytań o prawo stałego pobytu.

Na exodusie z londyńskiego City zarabiają też pośrednicy w obrocie nieruchomościami. Jeden z nich zdradził reporterowi "Timesa": - My tu na Jersey uwielbiamy Gordona i Alistaira. Mamy nadzieję, że obaj załapią się na następną kadencję.

Borykający się z wysokim deficytem budżetowym rząd Gordona Browna nie poprzestał na jednorazowym opodatkowaniu premii bankierów. W przyszłorocznym budżecie przewiduje również drastyczne podwyższenie składek na ubezpieczenie społeczne i podniesienie najwyższego progu podatkowego do 50 proc. Jak pisze "Financial Times", Wielka Brytania zbliża się do początku tabeli krajów o najwyższym obciążeniu podatkowym. Spośród państw Europy Zachodniej wyżej są tylko Dania i Szwecja. Alistair Darling poinformował, że połowa z ostatnich podwyżek podatków odbyła się kosztem najzamożniejszych 2 proc. obywateli.

Wygląda na to, że 45,5 mili kwadratowej powierzchni Jersey może nie pomieścić wszystkich chętnych do przeprowadzki. Za to ich pieniądze na pewno się zmieszczą. Już teraz w bankach Jersey ulokowanych jest 400 mld funtów.

Na podstawie: 'Daily Telegraph', 'The Times', 'Financial Times'

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów