Jest dowcipnie i na luzie. - Słuchaj, w moim samochodzie są jacyś ludzie z siekierami - mówi kierowca samochodu do znajomego, do którego zadzwonił przez komórkę. - Spokojnie, to drwale. Rąbią cię na ubezpieczeniach. Naoglądałeś się topornych reklam i znów wykupiłeś za drogą polisę - odpowiada ze stoickim spokojem znajomy.
A na koniec oczywiście stałe zagranie mBanku: - Stary, wiem, że gramy w porąbanej reklamie - dopowiada kierowca, nie pozostawiając wątpliwości, że mBank z dystansem podchodzi nawet do własnych reklamówek. Nie wiem, gdzie twórcy tej reklamy znaleźli aktora z takim głosikiem, ale mógłbym go słuchać na okrągło.
A teraz słów kilka o ubezpieczeniach, które promuje mBank w reklamie z drwalami. Każdy, kto do końca roku kupi w mBanku ubezpieczenie samochodu, otrzyma gwarancję, że bank zwróci różnicę w cenie, jeśli klient następnie znajdzie gdzieś tańsze ubezpieczenie.
Brzmi nieźle. Ale... jak w każdej promocji produktów finansowych, także i w tej są zaszyte pewne haczyki. Nie są one może bardzo ostre, jednak warto o nich pamiętać, zanim skusimy się na ubezpieczenie samochodu w mBanku. Może rzeczywiście mBankowe polisy są tanie, ale nie każdy klient załapie się na gwarancję najniższej ceny.
Promocja dotyczy tylko osób wykupujących nowe ubezpieczenie. Ci, którzy przedłużają już istniejące umowy, o gwarancji najniższej ceny mogą zapomnieć. Drugie ograniczenie to czas. Tańszą polisę trzeba znaleźć w ciągu 14 dni od zawarcia umowy z mBankiem. Jeśli tańsza oferta pojawi się później, mBank nie zwróci ani grosza.
I najważniejsze: konkurencyjna oferta musi mieć identyczny zakres (ten sam udział własny, ten sam sposób wyliczania wysokości odszkodowania, te same zasady potrąceń odszkodowania itp.). Jeśli nie zgadza się choć jeden warunek - gwarancja mBanku też nie zadziała.
A na koniec jeszcze kilka uwag do spotu. Jak to możliwe, że reklama ubezpieczenia promuje zachowania, które są niezgodne z przepisami o ruchu drogowym? Kierowca samochodu rozmawia przez komórkę w czasie jazdy. W jego fotelu nie ma zagłówka, a drwale na tylnych siedzeniach nie mają zapiętych pasów. Aż chciałoby się powiedzieć: - Wiem, że to wszystko jest porąbane, ale najpierw nauczcie się przestrzegać przepisów, a potem zabierajcie się do kręcenia reklam.