Biznes Ludzie Pieniądze

Komisja Przyjazna niektórym państwu

Rozmawiali: Renata Grochal, Piotr Miączyński, Leszek Kostrzewski
21.12.2009 , aktualizacja: 20.12.2009 23:20
A A A Drukuj
Bimber będzie legalny. Zniknie zakaz sprzedaży kiełbasy czy konfitur własnej roboty. To nowe obietnice Janusza Palikota. Dwa lata temu obiecał przełom w walce z biurokracją
Piątek 18 grudnia, godz.9.00, Sejm. Palikot sięga po niewielką gąbkę do pojemnika z pudrem przyniesionego mu przed chwila przez asystentkę. Fachowo nakłada na potężny nos i policzki kolejne warstwy. Poseł szykuje się do sesji, którą za chwilę zrobi fotograf
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Piątek 18 grudnia, godz.9.00, Sejm. Palikot sięga po niewielką gąbkę do pojemnika z pudrem przyniesionego mu przed chwila przez asystentkę. Fachowo nakłada na potężny nos i policzki kolejne warstwy. Poseł szykuje się do sesji, którą za chwilę zrobi fotograf "Gazety". - Można zrobić panu zdjęcie, jak się pan pudruje? - pytamy. - Jasne. Nie ma problemu. - Ale wie pan, że pod zdjęciem będzie podpis: Palikot pudruje ponurą rzeczywistość w "Przyjaznym państwie"? - OK. Palikot się śmieje.
Komisja Palikota
Komisja Palikota
Renata Grochal, Piotr Miączyński, Leszek Kostrzewski: Od roku nie widać efektów pracy komisji "Przyjazne państwo". Po co nam ta komisja? Zlikwidujmy ją. 

Janusz Palikot: - Nie zgadzam się. Ta komisja jeszcze dokona rewolucji.

Niech pan nas nie rozśmiesza. Z waszymi projektami nic się nie dzieje. 

- Bo przetrzymują je inne komisje sejmowe. Zdarzają się rzeczy kuriozalne, np. ustawę o podwyższeniu wynagrodzenia byłych prezydentów przyznającą im wynagrodzenie równe aktualnie urzędującej głowie państwa od 9 miesięcy w szufladzie trzyma szef Komisji Ustawodawczej. Pytam się: dlaczego?

To my się pytamy. Przecież macie większość w Sejmie, swojego marszałka. Jest pan wiceszefem klubu PO. 

- Wiceszefem jestem dopiero od trzech miesięcy. Dajcie mi czas.

Czuje pan wsparcie kolegów? Pomagają panu? 

- Niestety, często są przeciwni rewolucyjnym zmianom.

Dlaczego? 

- Widać nie chcą, aby sukces tej komisji wzmocnił mnie politycznie.

Ale Platforma, pomagając panu, będzie mogła wreszcie powiedzieć, że realizuje jeden z najważniejszych postulatów wyborczych. Odbiurokratyzowanie państwa. Może po prostu nikt nie traktuje już pana poważnie. 

- Nie zgadzam się. To premier prosił mnie, abym przyspieszył działanie komisji "Przyjazne państwo". Rozmawiałem na ten temat również z szefem klubu Grzegorzem Schetyną. Obiecał mi, że pomoże. Inne komisje przestaną przetrzymywać projekty "Przyjaznego państwa", tak jak to dzieje się dzisiaj. Wszystkie zaległości będą załatwione.

Kiedy?

- W styczniu.

Słyszeliśmy już z pańskich ust podobne obietnice. A może formuła tej komisji się wyczerpała? Pan się już wypromował i nie zależy panu. 

- To nie tak. Rzeczywiście ludzie wiązali z "Przyjaznym państwem" wielkie nadzieje, a teraz mają wrażenie, że nie nastąpił żaden zapowiadany przez PO przełom w walce z biurokracją. Owszem, odrolniliśmy grunty w miastach. Spowodowaliśmy, że piekarz oddający chleb bezdomnym nie musi płacić podatku VAT. Zlikwidowaliśmy pozwolenia na budowę, tyle że prezydent wysłał ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. 

To stare zasługi. 

- Chodzi mi o to, że wszystkie te zmiany dotyczą jednak niewielkich grup społecznych. I to jest powód, że nasze prace są niezauważalne. 

To zróbcie w końcu coś dla wszystkich Polaków, tak jak obiecywaliście.

- Odkąd wróciłem na stanowisko szefa komisji - a przez 9 miesięcy tego roku nie pełniłem tej funkcji (Palikot był wówczas wiceszefem komisji - red.) - przygotowuję ofensywę. Pracuję po 12 godzin na dobę. Opracowaliśmy 200 poprawek do ustaw. W styczniu chcemy je przekuć w projekty. Trzy z nich są przełomowe. Gdy przyjdziemy do urzędu, urzędnik nie będzie mógł żądać od nas żadnych zaświadczeń. Po prostu złożymy mu oświadczenie. Oświadczam, że nie byłem karany. Oświadczam, że nie mam zaległości podatkowych. Oświadczam, a nie przynoszę zaświadczenie. Nie będziemy musieli do urzędów przychodzić osobiście. Za nas będzie mógł się tam pojawić pełnomocnik albo członek rodziny. Wprowadzimy też przepisy, które pozwolą każdemu, kto wyprodukuje w domu konfitury, sery czy wiejską kiełbasę, legalnie je sprzedawać. Jak będziecie państwo jechać przez Mazury i zobaczycie na chałupie napis "sery", zatrzymacie się i legalnie te produkty kupicie.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów