Budowa elektrowni atomowej na Litwie bez Polski?
Rafał Zasuń
2009-12-21, ostatnia aktualizacja 2009-12-21 20:32
Maleją szanse na udział Polski w budowie elektrowni atomowej na Litwie. Za to budowa łącznika energetycznego między obu krajami na razie idzie bez zmian.
ZOBACZ TAKŻE
- Litwa nie chce rosyjskiej elektrowni (11-02-10, 19:44)
- Żarnowiec najlepszą lokalizacją dla elektrowni atomowej według ministerstwa (16-03-10, 09:00)
- "Rz": Polacy nie chcą atomu (08-02-10, 03:10)
- Gigantyczna sieć energetyczna nad Morzem Północnym (05-01-10, 20:26)
- 28 propozycji miejsca dla elektrowni atomowej (04-01-10, 20:35)
- "DGP": Ostra rywalizacja o elektrownię atomową (04-01-10, 13:38)
- Rząd ma atomowy pasztet (03-01-10, 22:07)
- W Nowy Rok Litwa zostanie bez atomówki (30-12-09, 19:50)
- "Pozytywny szok", gospodarka Litwy dźwiga się z kolan (27-10-09, 12:28)
- Nowe pomysły na elektrownię atomową na Litwie (01-10-09, 20:46)
- Atomowa oferta Rosji (07-08-09, 20:16)
- Premierzy Polski i Estonii: Litwo, szybciej z tym atomem (18-04-09, 02:00)
W poniedziałek obie kwestie omawiali w Warszawie wicepremier Waldemar Pawlak i litewski minister energetyki Arvidas Sekmokas. Litewska delegacja spotkała się także z przedstawicielami PSE Operatora - czyli polskiej spółki zawiadującej sieciami energetycznymi - oraz z menedżerami Polskiej Grupy Energetycznej.
Od 2006 r. toczą się między Litwą a Polską, Łotwą i Estonią rozmowy w sprawie budowy nowej elektrowni atomowej. Stara - wyposażona w reaktory czarnobylskiego typu RBMK - musi zostać zamknięta już w 2010 r., bo tego wymaga zawarty w 2004 r. traktat akcesyjny Litwy z UE. Od tego czasu Litwini zrobili jednak bardzo niewiele, aby wybudować nową siłownię - dopiero w tym roku wybrano miejsce, w którym powstanie - Visaginas nieopodal starej Ignaliny. Przez trzy lata toczyły się też bezowocne negocjacje w sprawie liczby udziałów, które poszczególne kraje obejmą w nowej elektrowni, oraz jej mocy. Dodatkowo budowę elektrowni ogromnie utrudnił kryzys - kraje bałtyckie tną wydatki, gdzie się da, a elektrownia atomowa o mocy 1000 MW kosztuje ok. 2,5 mld euro.
Dwa tygodnie temu Wilno zdecydowało się jednak radykalnie rozwiązać ten problem - w oficjalnym dzienniku Unii Europejskiej ogłoszono przetarg na strategicznego inwestora elektrowni, który obejmie większościowy pakiet akcji. Musi to być firma, która ma już doświadczenie w budowie elektrowni. Litwini zdecydowali się też postawić siłownię o mocy 700-1000 MW. W odpowiedzi na ogłoszenie o budowie na razie nikt nie przysłał oferty, Sekmokas powiedział trzy dni temu, że kilku inwestorów poprosiło o dodatkowe informacje.
Co to oznacza dla Polski? Państwowa Polska Grupa Energetyczna chciała być mniejszościowym udziałowcem projektu, ale pod warunkiem, że elektrownia będzie dużo większa, a nasz kraj dostanie 1000-1200 MW jej mocy. Teraz to jest mało prawdopodobne.
Polski rząd musi podjąć decyzję, co zrobić w tej sytuacji z budową łącznika energetycznego między Polską a Litwą. Dotychczas Warszawa twierdziła, że budowa łącznika ma sens tylko wtedy, gdy popłynie nim do Polski prąd z nowej elektrowni. Litwa, która ma obecnie połączenia wyłącznie z krajami byłego ZSRR, twierdziła, że obu spraw nie należy wiązać. Wilno popierała w tej sprawie Komisja Europejska - łącznik będzie finansowany w połowie z pieniędzy unijnych.
Według informacji "Gazety" na wczorajszym spotkaniu PSE Operatora z Litwinami potwierdzono, że łącznik ma powstać w 2015 r. Prawdopodobnie więc rząd po cichu ustąpił i pogodził się ze stanowiskiem Litwy i Brukseli. - Niczego nie ustalono, zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja - powiedział nam wysoki urzędnik resortu gospodarki.
Po zamknięciu elektrowni w Ignalinie Litwa będzie importować większość prądu z Rosji. Zawarła także kontrakt z Ukrainą, która swoje nadwyżki dostarczy linią przez Białoruś. Ma powstać również podmorski kabel łączący kraje bałtyckie ze Szwecją. Zgodnie ze strategią UE powstanie tzw. pierścień bałtycki, dzięki któremu Litwa, Łotwa i Estonia przestaną być uzależnione od dostaw wyłącznie z krajów byłego ZSRR. Na razie gotowy jest tylko podmorski kabel łączący Estonię z Finlandią.
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
3.1
20 głosów
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:













