Dla właścicieli trójwymiarowych kin Imax to był wielki dzień. Mimo że ich udział w amerykańskim rynku kinowym pod względem liczby ekranów wynosi zaledwie 3 proc., do ich kas wpłynęło aż 12 proc. pieniędzy z biletów. "Avatar" był pierwszą superprodukcją science fiction, która od początku powstawała w 3D. "Ogromna inwestycja Hollywood w kino trójwymiarowe zdała swój największy egzamin" - poinformował wtorkowy "Financial Times", powołując się na analityków i szefów kin.
Film wyprodukowała wytwórnia 20th Century Fox należąca do koncernu News Corp. Według "New York Timesa"
budżet "Avatara" wraz z funduszami na globalną promocję filmu sięgnął 500 mln dol. Wszystko wskazuje na to, że inwestycja się zwróci. - Ten film będzie miał bardzo długie nogi. To coś, co będzie przyciągało ludzi przez dłuższy czas, a nie tylko przez weekend - powiedział Richard Gelfond, prezes amerykańskiej sieci kin Imax, dziennikowi "Financial Times".
Ben Stretch, analityk MacQuarie Securities, szacuje, że w najgorszym wypadku nowy film po prostu zwróci koszty produkcji i promocji. Zarówno wytwórnia, jak i analitycy zwracają uwagę na to, że na starcie "Avatar" nie miał bazy fanów, gdyż nie jest adaptacją książki ani ciągiem dalszym innego popularnego filmu.
Według branżowego magazynu „Variety” na otwarciu film został liderem pod względem wpływów z biletów aż w 106 krajach. Poza
USA wyświetlono go na 14,46 tys. ekranów, z czego 3,67 tys. stanowiły ekrany w kinach trójwymiarowych, na które przypadło aż 56 proc. pieniędzy z biletów. „W rankingu największych otwarć wszech czasów w zagranicznych kinach »Avatar « mieści się gdzieś pomiędzy »Transformers: Zemsta upadłych «, który przyniósł 165,4 mln dol., a »Kodem Leonarda da Vinci «, który zarobił 155 mln dol.” - czytamy w „Variety”.