Biznes Ludzie Pieniądze

Gazprom wraca po gaz z Turkmenistanu

Andrzej Kublik
22.12.2009 , aktualizacja: 22.12.2009 20:56
A A A Drukuj
Od stycznia Gazprom odblokuje zakupy gazu w Turkmenistanie wstrzymane od wiosny. Moskwa poszła na ugodę z Aszchabadem, bo przegrywa z Chinami rywalizację o turkmeński gaz.


Do 10 stycznia Gazprom wznowi import gazu z Turkmenistanu - ogłosił wczoraj rosyjski koncern po rozmowach prezydentów Rosji Dmitrija Miedwiediewa i Turkmenistanu Gurbanguły Berdymuchammedowa. Jednak Rosjanie zmniejszą zakupy turkmeńskiego gazu do 30 mld m sześc. rocznie. Dotychczasowy kontrakt zobowiązywał ich do zakupu ponad 50 mld m sześc. surowca z tego azjatyckiego państwa, które ma największe po Rosji złoża gazu na terenie b. ZSRR.

Nowe porozumienie to kompromis, który kończy ciągnący się od wiosny gazowy konflikt Moskwy z Aszchabadem. Na początku kwietnia przy granicy Turkmenistanu z Uzbekistanem wyleciał w powietrze główny gazociąg, którym turkmeński gaz płynął do Rosji. Rząd Turkmenistanu o doprowadzenie do awarii oficjalnie oskarżył Gazprom. Według Aszchabadu Rosjanie z dnia na dzień gwałtownie ograniczyli odbiór gazu, a raptowne zmiany ciśnień doprowadziły do eksplozji. Gazprom odrzucił te oskarżenia, ale nie tłumaczył, co się stało. Jednocześnie przedstawiciele rosyjskiego koncernu publicznie zapowiadali, że chcą zmienić kontrakt z Turkmenistanem i zmniejszyć ilość importowanego gazu albo zbić jego cenę. Dla Turkmenów to było nie do przyjęcia, bo w tym roku pierwszy raz dostawali od Gazpromu godziwą zapłatę za swój surowiec.

W pierwszym kwartale br. za 1000 m sześc. turkmeńskiego gazu Rosjanie płacili 300 dol. i mogli zarobić na czysto ok. 100 dol. za eksporcie tej ilości surowca do Europy Zachodniej. Wcześniej Gazprom handlował turkmeńskim gazem z większym przebiciem - np. w 2003 r. kupował 1000 m sześc. turkmeńskiego gazu za 18 dol., a na Zachodzie sprzedawał po 120 dol.

Eksperci nie mieli wątpliwości. - Ta awaria była na rękę Gazpromowi - oceniał Michaił Korczemkin z firmy doradczej East European Gas Analysis. Z powodu kryzysu Gazprom miał problemy ze sprzedażą surowca z własnych złóż, które mogły tylko wzrosnąć, gdyby Rosjanie wypełniali kontrakt z Aszchabadem. Jednak z powodu "siły wyższej" mogli się od tego wymigać i zwiększyć wydobycie gazu w Rosji. Wczoraj nie informowano, czy Turkmeni dostaną odszkodowanie, którego żądali za wstrzymanie odbioru gazu zamówionego przez Gazprom.

Dla Aszchabadu to była bolesna blokada. Gazprom ma monopol na eksport turkmeńskiego gazu do UE, bo jest właścicielem rur między Azją Środkową a Europą. Po wstrzymaniu zakupów przez Gazprom, Turkmenistan tracił ok. 1 mld dol. rocznie. Jednak Aszchabad nie uległ presji Moskwy. Wiosna na międzynarodowym forum energetycznym prezydent Turkmenistanu pierwszy raz publicznie zapowiedział, że jego kraj chce handlować gazem z UE bez pośrednictwa Gazpromu. W Europie głośno zaczęto mówić o sprowadzaniu gazu z Turkmenistanu za pośrednictwem planowanej przez europejskie koncerny rury Nabucco.

Jednak najbardziej na rosyjsko-turkmeńskim konflikcie skorzystał Pekin. W zeszłym tygodniu uruchomiono najdłuższy gazociąg świata o długości 7 tys. km z Turkmenistanu do Chin. Przez 30 lat Aszchabad będzie dostarczał do Państwa Środka co najmniej 40 mld m sześc. gazu, a chiński koncern CNPC za 4 mld dol. pożyczki jako pierwsza zagraniczna firma dostał koncesję na eksploatację turkmeńskich złóż. - Chiny otwarły Turkmenistan, likwidując w tym kraju rosyjski monopol - powiedział agencji AFP Jean-Pierre Cabestan, ekspert z Uniwersytetu Baptystów w Hongkongu. Utrzymując gazową blokadę, Rosja wepchnęłaby Turkmenistan całkowicie w strefę wpływów Chin.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy