Termin płatności przesunięto, bo inaczej z powodu świąt ukraiński Naftohaz musiałby rozliczyć się z Gazpromem już do 5 stycznia. A może to być wysoki rachunek, bo według rosyjskiego koncernu
Ukraina importuje od miesiąca więcej gazu niż planowano. Szef Gazpromu Aleksiej Miller ocenił, że to efekt fali mrozów. A jego zdaniem Ukraina chce też do końca roku sprowadzić jak najwięcej gazu z Rosji, bo od stycznia będzie płacić drożej.
Na zapłatę gazowych rachunków za grudzień Kijów chce skorzystać z 2 mld dol. pożyczki od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, o którą zabiega teraz rząd Julii Tymoszenko. Byłaby to nadzwyczajna wypłata część trzeciej transzy pożyczki do
MFW, wynoszącej w sumie 3,8 mld dol. W październiku Fundusz wstrzymał wypłatę tej transzy, bo Kijów nie wprowadził uzgodnionych reform, a przede wszystkim nie podniósł cen gazu dla ludności. Teraz rząd Tymoszenko obiecuje, że taką podwyżkę wprowadzi od kwietnia przyszłego roku. Byłoby to wyborach prezydenckich, w których startuje premier Ukrainy.
We wtorek szefowie Gazpromu i Naftohazu omawiali też kwestie dostaw i tranzytu rosyjskiego gazu w I kwartale przyszłego roku.