Biznes Ludzie Pieniądze

Jak akwizytorzy OFE kiwają swoich klientów

Marcin Bojanowski
23.12.2009 , aktualizacja: 23.12.2009 19:38
A A A Drukuj
Zarabiają krocie na przepisywaniu przyszłych emerytów z jednego funduszu do drugiego. A Polacy dają się im wodzić za nos - wynika z badań towarzystwa emerytalnego Aegon
Uwaga na nieuczciwych agentów towarzystw emerytalnych!
fot. iStockphoto.com
Uwaga na nieuczciwych agentów towarzystw emerytalnych!
Po dużej liczbie odejść z funduszu towarzystwo emerytalne Aegon postanowiło sprawdzić, dlaczego jego klienci przechodzą do konkurencji. - Sami byliśmy zaskoczeni wynikami badania - mówi Hubert Kostrzyński, dyrektor marketingu Aegonu. Aż 80 proc. jego klientów zdecydowało się na ucieczkę z funduszu za namową akwizytorów konkurencji. Aż jedna czwarta uciekinierów to osoby, które zapisały się do Aegonu dwa lata temu!

- Dobrze opłacani akwizytorzy budują sobie bazy klientów, a potem po dwóch latach zmieniają OFE, żeby tę samą osobę "sprzedać" funduszom dwa razy - tłumaczy Mariusz Wnuk, prezes towarzystwa emerytalnego Pocztylion.

Dlaczego co dwa lata? Bo po tym czasie można zmienić OFE, nie płacąc żadnych kar. - Takie przepisywanie co dwa lata z OFE do OFE to prawdziwa plaga - przyznaje szef sprzedaży jednego ze średnich towarzystw.

Według niego już trzech akwizytorów potrafi przepisywać między OFE setki ludzi. - W 99 proc. przypadków ze stratą dla tych osób - dodaje.

W przypadku Aegona akwizytorzy najczęściej wykorzystują argument słabych wyników inwestycyjnych. Kłopot w tym, że akurat w tym czasie Aegon na tle konkurencji wypadał nieźle. Akwizytorów to nie zrażało. Klientom przedstawiali wyliczenia za wybrane okresy, tak żeby udowodnić, że ich fundusz jest najlepszy, a Aegon najgorszy.

Akwizytorzy oszukują członków OFE, bo za każdą głowę kasują wysokie prowizje. Za osobę rozpoczynającą pierwszą pracę towarzystwa płacą jeszcze niewiele - 100 lub 200 zł. Znacznie więcej można zarobić na wyciągnięciu klienta od konkurencji. Tu prowizja akwizytora sięga 700 zł za osobę. Do tego trzeba jeszcze dodać procent od wysokości oszczędności, jakie taka osoba zgromadziła na koncie emerytalnym. Tym sposobem do kieszeni akwizytora może trafić dodatkowy 1 tys. zł.

Efekt? W tym roku towarzystwa emerytalne wydadzą na prowizje akwizytorów nawet pół miliarda złotych. To aż o jedną piątą więcej niż przed rokiem. Tyle oficjalne dane. Z informacji "Gazety" wynika, że na prowizję wydały w ostatnich latach o 400 mln zł więcej, niż podają w sprawozdaniach.

Z badań Aegona wynika, że najmniej wierni są młodzi klienci. Mniej niż 35 lat miała prawie połowa osób, które zdecydowały się w sierpniu odejść z Aegona.

Częściej decyzję o odejściu podejmują mieszkańcy wsi i małych miasteczek - aż 66 proc. wszystkich.

- Trzeba uważać, bo zdarza się, że akwizytorzy OFE wprowadzają Polaków w błąd - przestrzega Marta Chmielewska-Racławska z Komisji Nadzoru Finansowego. Tylko w ciągu drugiego kwartału do KNF wpłynęło prawie 700 skarg na nich. Akwizytorzy podrabiali podpisy na dokumentach i proponowali pieniądze w zamian za zapisanie się do OFE, co jest zakazane. Były nawet przypadki, że podszywali się za pracowników ZUS i urzędów pracy.

Na baczności powinny się mieć zwłaszcza osoby, które w ostatnich miesiącach rozpoczęły pierwszą pracę. Na wybór funduszu emerytalnego mają czas do 10 stycznia. Jeśli tego nie zrobią, decyzję podejmie za nich komputer ZUS. Losowo przydzieli je do jednego z OFE. Na początku groziło to prawie 200 tys. osób. - Akwizytorzy są największym pasożytem w systemie emerytalnym - uważa prof. Witold Orłowski z Politechniki Warszawskiej.

Do podobnych wniosków doszło Ministerstwo Pracy i Komisja Nadzoru Finansowego. Chcą wprowadzić całkowity zakaz akwizycji. Proponują, żeby każdy zapisywał się do OFE samodzielnie: telefonicznie, listownie lub przez internet.

Podziel się

  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów