Biznes Ludzie Pieniądze

Rostowski: Będziemy jednym z pięciu najmniej zadłużonych krajów UE

Jacek Rostowski
23.12.2009 , aktualizacja: 24.12.2009 07:33
A A A Drukuj
Rok po apogeum kryzysu ci sami politycy i ekonomiści, którzy wówczas wieszczyli nam kompletne załamanie gospodarcze, dziś nakręcają nową spiralę strachu. Niestety, znów ignorują twarde dane - pisze minister finansów Jacek Rostowski
Jacek Rostowski
Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
Jacek Rostowski


Nie ma wątpliwości, że mijający rok był dla Polski najtrudniejszy od wielu lat. Musieliśmy się zmierzyć z największym od II wojny kryzysem gospodarczym na świecie. Z drugiej strony rok ten okazał się niezwykle udany. Nasza gospodarka okazała się odporna na kryzys. Dzięki temu, że przez 20 lat zbudowaliśmy silną i opartą na zdrowych wolnorynkowych fundamentach gospodarkę, oraz dzięki elastyczności naszych przedsiębiorców i racjonalności konsumentów - jesteśmy jedynym krajem w Unii Europejskiej, który przeszedł przez ten kryzys bez recesji.

Polacy nie przestraszyli się kryzysu

Jednak nie tylko oni. Również rząd w obliczu tak dużego zagrożenia zachował spokój. Zaufał mechanizmom wolnego rynku, a gospodarkę wzmocnił w jej najsłabszych obszarach: (wprowadzając pakiet oszczędnościowy na początku 2009 r., zwiększył wiarygodność finansową Polski na rynkach międzynarodowych; (przyjmując ustawy ochraniające nasz system bankowy; (usprawniając wykorzystanie środków unijnych; (zwiększając środki na inwestycje drogowe oraz przyjmując pakiet ustaw zabezpieczających rynek pracy.

Co więcej, mimo alarmów i apeli opozycji i niektórych ekonomistów, rząd nie wprowadził pakietów stymulacyjnych, które niepotrzebnie zachwiałby finansami państwa. To byłby kardynalny błąd. Stanowczo odrzuciliśmy ten pomysł, wiedząc, że w 2009 r. wystarczający impuls popytowy gwarantują już zaprogramowane: obniżenie stawek PIT i zmiany w VAT.

Te wszystkie działania rządu wzmocniły odporność naszej gospodarki i sprawiły, że Polska jest jedyną "zieloną wyspą wzrostu" na europejskim "czerwonym morzu recesji".

Rosnący dług to efekt spowolnienia

Choć niezwykle odporna, polska gospodarka nie wyszła z tego kryzysu bez szwanku. Naturalnym, opóźnionym efektem spowolnienia gospodarczego, jakie nas dotknęło, jest znaczny spadek wpływów do budżetu państwa i w konsekwencji narastający dług publiczny.

Jednak również w tym zakresie Polakom należy się rzetelna informacja. To prawda, że zbliżamy się do ustawowego progu ostrożnościowego relacji długu do PKB określonego na poziomie 55 proc. Warto jednak zaznaczyć, że zbliżenie do tego poziomu nie uprawnia kogokolwiek do szerzenia katastroficznych wizji. Rok po apogeum kryzysu ci sami politycy i ekonomiści, którzy wówczas wieszczyli nam kompletne załamanie gospodarcze, dziś nakręcają nową spiralę strachu. Niestety, znów ignorują twarde dane, które plasują Polskę w grupie krajów o w miarę bezpiecznym poziomie długu.

Według Komisji Europejskiej Polski dług publiczny, na zasadzie porównywalnej, czyli po odjęciu długu wynikającego z funkcjonowania drugiego filaru emerytalnego (czyli skumulowanych składek do OFE), wyniesie na koniec przyszłego roku 42 proc. naszego PKB. Wtedy przeciętna relacja długu do PKB w strefie euro wyniesie dwa razy więcej (84 proc.), a we Francji - 83 proc. i w Niemczech 77 proc. Wynik ten plasuje nas na dziewiątym miejscu w Unii Europejskiej na liście krajów o najniższym poziomie zadłużenia w relacji do PKB. Poziom tej relacji w Polsce będzie podobny do tej w Czechach i Litwie, mimo że te kraje rozpoczęły transformację 20 lat temu praktycznie niezadłużone.

Błędem jest także wnioskowanie, że Polska wkroczyła trwale na wyższy poziom wydatków publicznych, tak jak to zrobiło niedawno dziesięciu ekonomistów w liście do premiera Tuska, z faktu, że między 2008 i 2010 r. wydatki zwiększają się o 5,5 pkt proc. PKB. Jeśli odejmiemy wzrost wydatków unijnych i ich współfinansowanie ze środków krajowych, to pozostałe wydatki krajowe rosną jedynie o 2 pkt proc., z czego 1,5 pkt proc. w kryzysowym 2009 r. Przyspieszający wzrost gospodarczy w najbliższych latach ponownie te wydatki zmniejszy.

Oczywiście sytuacja finansów publicznych jest poważna i rząd nie zamierza jej bagatelizować, tak jak nie bagatelizował zagrożeń kryzysowych rok temu.

Właśnie dlatego przygotowaliśmy dwuletni plan rozwoju i konsolidacji finansów publicznych, który ma na celu ograniczenie poziomu długu, na przestrzeni kilku lat spowodowanie, że Polska po kryzysie światowym będzie w pierwszej piątce najmniej zadłużonych krajów Europy. Podobnie jednak jak w przypadku zarządzania kryzysem także w kwestii finansów publicznych nasze działania cechować będzie spokój, konsekwencja i odpowiedzialność, a nie krzykliwość, histeria i strach.

Plan, który przedstawimy z początkiem roku, będzie zawierał stopniowe wygaszanie przywilejów emerytalnych. Polegać ono będzie na przyjęciu zasady, zgodnie z którą każdy rozpoczynający pracę żołnierz zawodowy, policjant czy sędzia wejdzie do powszechnego systemu emerytalnego. Z czasem zasadą tą objęte będą wszystkie uprzywilejowane grupy. W ten sposób Polska domknie reformę emerytalną nie naruszając praw nabytych obecnie pracujących.

Żyjemy dłużej - powinniśmy pracować dłużej

W ślad za domknięciem systemu emerytalnego rząd przedstawi także propozycję zmian w samym systemie emerytalnym. Po dziesięciu latach od wprowadzenia reformy emerytalnej nastał bowiem czas na wyciągnięcie wniosków z jego funkcjonowania. Z jednej strony zmiany demograficzne sprawiają, że obecny model nie sprawdzi się na dłuższą metę. Żyjemy coraz dłużej i coraz dłużej jesteśmy aktywni, wobec tego musimy dłużej pracować.

Zmiany wymagają też mechanizmy związane z funkcjonowaniem II filaru. Zdiagnozowaliśmy w tym zakresie pięć kluczowych problemów: mała efektywność inwestycyjna OFE; zagrożenie wynikające z przyszłego otwarcia dla OFE rynków zagranicznych; narastający dług wynikający z tzw. mielenia obligacji skarbu państwa przez OFE; wysokie prowizje dla OFE za sztywne inwestowanie 60 proc. portfela w obligacje państwowe i mechanizm zaliczania do deficytu sektora finansów publicznych wydatków związanych z OFE, co bardzo utrudni Polsce przystąpienie do strefy euro.

Należy te pięć problemów rozwiązać. Pracujemy nad takimi zmianami, ale żadna z obecnie przedstawionych propozycji nie rozwiązuje ich wszystkich jednocześnie i w pełni.

Innym działaniem w znacznym stopniu zwiększającym efektywność naszej gospodarki jest szeroki program prywatyzacji. Zintensyfikowanie działań w tym zakresie pozwoli nie tylko zwiększyć wpływy do budżetu, ale także, co najważniejsze, odpolityczni i usprawni zarządzanie spółkami skarbu państwa.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    48 głosów