Szef Fiata Sergio Marchionne popsuł świąteczny nastrój 6,1 tys. pracowników fabryki włoskiego koncernu w Tychach. Od 2011 r. nowa wersja miejskiego auta Panda, który obecnie powstaje tylko w Tychach, może być produkowana w zakładach Pomigliano d'Arco pod Neapolem - zapowiedział Marchionne na spotkaniu z rządem Włoch i włoskimi związkowcami. - To jedyne rozwiązanie, aby dokonać wielkiego zwrotu w produkcji aut Fiata we Włoszech - stwierdził szef koncernu.
W tym roku 22 tys. robotników w pięciu włoskich fabrykach Fiata wyprodukuje 650 tys. aut. Niemal tyle samo samochodów opuści bramy jednej fabryki Fiata w Tychach, gdzie pracuje 6,1 tys. osób. Nasz zakład jest więc trzy razy bardziej wydajny od zakładów we Włoszech, a w najgorszej sytuacji w ojczyźnie Fiata jest właśnie fabryka pod Neapolem, w której modernizację dwa lata temu koncern zainwestował 100 mln euro. Zakład, który zatrudnia 5,2 tys. osób, może produkować 240 tys. aut rocznie. Ale w tym roku będzie ich tylko 36 tys. sztuk, a w przyszłym roku jeszcze mniej. - Przy takich wskaźnikach fabryki nie da się utrzymać - podkreślił Marchionne.
Sytuacja całkowicie zmieniłaby się, gdyby zakłady pod Neapolem produkowały Pandę, bo - jak wskazywał szef Fiata - w tym roku w Polsce powstanie prawie 300 tys. pand.
- Za trzy lata moglibyśmy mówić, że Pomigliano d'Arco jest drugą co do wielkości fabryką Fiata we Włoszech - mówił Marchionne.
Przeniesienie produkcji nowej Pandy pod Neapol to kluczowy element strategii zwiększenia produkcji aut we włoskich fabrykach do 0,8-1 mln sztuk rocznie. Do 2012 r. koncern z Turynu chce na to wydać 8 mld euro.
Szef Fiata nie krył, że przeniesienie nowej Pandy z Polski pod Neapol to drogi plan. - Kosztowałoby to o setki milionów euro więcej niż pozostawienie produkcji przyszłej Pandy w Polsce oraz co najmniej 40 mln euro na szkolenia pracowników - przyznał Marchionne. Rząd Włoch nie powiedział jeszcze, czy sfinansuje te wydatki. Ale to minister rozwoju gospodarczego Włoch Paolo Scajola od miesięcy domagał się od Fiata, by zwiększył produkcję w Italii.
Rzym może się bronić przed zarzutami protekcjonizmu, wskazując na inne państwa UE. W tym roku
Francja dała 8,5 mld euro pomocy dla Peugeot-Citroena i Renault, żądając w zamian inwestycji we Francji, a rząd Niemiec oferował 4,5 mld euro pomocy na przejęcie
Opla przez konsorcjum z udziałem Rosjan, które chciało utrzymać miejsca pracy w niemieckich zakładach Opla kosztem fabryk w innych państwach UE.
Polskie zakłady na pocieszenie po utracie Pandy miałyby od 2011 r. produkować nową wersję Lancii Ypsilon, auta dużo mniej popularnego. Teraz Ypsilon produkują zakłady na Sycylii, ale Fiat chce je zamknąć, bo są mało wydajne.
Dla zakładów w Tychach przeniesienie produkcji Pandy do Włoch byłoby tragedią. Ten
samochód jest fundamentem stabilności zakładu. Panda jest produkowana już od sześciu lat, jej popularność nie maleje. Na Pandę przypada połowa produkcji zakładów w Tychach. Reszta to miejskie fiaty 500 i bliźniaczej konstrukcji fordy ka produkowane w Polsce na zlecenie amerykańskiego koncernu.
Co będzie, jeśli Fiat przeniesie produkcję nowej wersji swojego przeboju z Polski do Włoch? - Jeśli tak się stanie, to produkcja ypsilona nie zastąpi utraconej produkcji Pandy - nie ma wątpliwości Rafał Orłowski z firmy doradczej AutomotiveSuppliers.pl. Podkreśla, że uderzyłoby to również w 100 krajowych kooperantów Fiat Auto Poland, którzy zatrudniają do 30 tys. osób.
Ale Orłowski nie traci nadziei. - Być może Fiat będzie produkować w Tychach inne
auto, o którym nie mówi. Trudno sobie wyobrazić, by Fiat podcinał gałąź pod swoim najbardziej wydajnym zakładem. Jeśli tak się stanie, to z powodów politycznych, a nie ekonomicznych - powiedział "Gazecie" analityk AutomotiveSuppliers.pl.
- Bez wprowadzenia na miejsce Pandy innego popularnego auta zakład w Tychach zostanie zepchnięty na margines działalności Fiata - uważa Wojciech Drzewiecki, ekspert branży motoryzacyjnej z firmy Samar.
Na domiar złego wczoraj Fiat przejął zakłady Zastavy w Serbii, które będą produkować miejskie auto Topolino. Dotąd miejskie auta Włosi robili tylko w Tychach. Teraz polski zakład stracił wyłączność.
- Nasz rząd nic nie robi dla branży samochodowej i jako jedyni w Europie bez ograniczeń wpuszczamy używane auta z importu, a dla koncernów liczy się też rynek. Tylko 2-3 proc. aut z zakładów w Tychach kupują Polacy, a reszta jest eksportowana. Główny rynek Pandy jest we Włoszech i Fiat może przenieść produkcję tam, gdzie ma rynek na to auto - twierdzi Drzewiecki.
W Tychach narasta niepokój i rozgoryczenie. - Zabranie nam produkcji pandy byłoby decyzją podyktowaną wyłącznie racjami politycznymi, a nie ekonomicznymi. Taka polityczna decyzja oznaczałaby, że nie warto się przejmować ekonomią, że trzeba jak najszybciej ruszyć do walki o jak największe podwyżki i wywalczyć jak najwięcej z zysków fabryki. Oznaczałaby też, że utrzymywanie bardzo niskich kosztów pracy, wyrzeczenia załogi w imię przyszłości zakładu i tak nie mają znaczenia - powiedziała PAP Wanda Stróżyk, szefowa "S" zakładów Fiata.
Co zrobi rząd? - Ministerstwo Gospodarki nie planuje żadnych inicjatyw w tej sprawie - odpowiedziało nam biuro prasowe resortu gospodarki. Dodało, że Fiat nie informował o swoich planach.