W ostatnich tygodniach w mediach było bardzo głośno o konferencji klimatycznej w Kopenhadze. Niestety, przywódcom niemal wszystkich państw świata nie udało się uzgodnić porozumienia mającego ograniczyć emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Musisz wiedzieć, że jest to piekielnie ważna sprawa, bo od tego zależy przyszłość naszej planety.
Jak sądzisz, dlaczego w ostatnich latach Polskę coraz częściej nawiedzają trąby powietrzne czy powodzie. Specjaliści klimatolodzy twierdzą, że jest to skutek globalnego ocieplenia klimatu. Jeśli nie uda nam się tego zatrzymać, ekstremalne zjawiska pogodowe będą występowały u nas coraz częściej.
Dlatego w kwestii ograniczenia emisji CO2 i oszczędności energii nie oglądajmy się na przywódców. Sporo możemy zrobić sami. I co ważne, przy okazji oszczędzić pieniądze.
Zużywaj mniej prądu
Badania wykazały, że przeciętna polska rodzina zużywa 1700 kilowatogodzin prądu, za który płaci ok. 600 zł rocznie. Tyle kosztuje sam zużyty prąd, do tego drugie tyle trzeba wyłożyć za jego dostarczenie. W ten sposób nasza przykładowa rodzina przyczynia się do emisji ok. 1,7 tony CO2 rocznie. Na Zachodzie wychodzi o połowę mniej. Nie oznacza to, że tam zużycie prądu jest o połowę mniejsze. To głównie efekt tego, że polska energetyka jest oparta w 94 proc. na węglu, który jest najbardziej "emisyjnym" paliwem. Tym bardziej powinniśmy oszczędzać prąd, bo jego ceny będą szły w górę.
Ziarnko do ziarnka...
Czy wiesz, że pozostawienie telewizora w tzw. trybie standby może kosztować cię rocznie nawet 30 zł? To karygodne marnotrawstwo energii! Na dodatek szkodzące środowisku - kilkadziesiąt kilogramów CO2 trafia niepotrzebnie do atmosfery.
Podobnie bezsensownym zużyciem energii jest pozostawianie ładowarki telefonu komórkowego w kontakcie.
Zatem pierwszy krok do oszczędności energii jest banalnie prosty - wyłączaj telewizor i inne urządzenia elektroniczne w taki sposób, aby nie pobierały prądu. Zaoszczędzisz wtedy nawet i 150 zł rocznie.
Kolejny krok to zakup czajnika elektrycznego, jeśli go jeszcze nie posiadasz. Gotując w nim 1,5 l wody, zużyjesz 0,17 kilowatogodziny prądu. Będzie cię to kosztowało ok. 7 gr. Zagotowanie tej samej ilości wody na kuchence elektrycznej wymaga 0,26 kWh, a gazowej - 0,33 kWh. Koszt urośnie więc do 11 gr.
Jeśli gotujesz coś w garnku, koniecznie przykryj go pokrywką.
Uwaga! Najbardziej energożernym urządzeniem w domu jest lodówka - przypada na nią aż 28 proc. energii zużywanej przez wszystkie urządzenia elektryczne w naszych domach. Jeśli twoja lodówka ma więcej niż dziesięć lat, rozważ zakup nowej, koniecznie oznaczonej symbolem AAA bądź A++. Takie nowoczesne lodówki zużywają nawet o 45 proc. energii mniej.
Zajrzyj w... krany
Minęły czasy, gdy 70 proc. naszych wydatków za energię cieplną stanowiły koszty ogrzewania, a pozostałe 30 proc. - ciepłej wody. Obecnie te proporcje się odwróciły - opłaty za wodę i ścieki są znacznie wyższe. Dlatego sprawdź, czy krany są wyposażone w perlator, czyli urządzenie, które napowietrza wodę, dzięki czemu z kranu wydobywa się większy strumień.
Jeśli nie masz perlatorów, koniecznie je kup. Zwróć uwagę na ich sprawność. Może ona wynosić od 10 do 40 proc. Im ta sprawność jest wyższa, tym lepiej, bo zużycie wody jest mniejsze.
Dobrą inwestycją jest armatura bezdotykowa. Woda z kranu leci tylko wówczas, gdy zbliżymy do niego dłonie.
Bardzo dużo wody można zaoszczędzić dzięki zmywarce. Wprawdzie jej zakup jest sporym wydatkiem, ale dość szybko powinien się zwrócić.
Na koniec przypomnijmy, aby korzystać z prysznica zamiast wanny oraz nie prać w pralce pojedynczych rzeczy.
Wymień okna
Najwięcej ciepła tracimy przez okna. Jeśli zdecydujesz się na ich wymianę, zwróć uwagę na współczynnik przenikalności ciepła. Określa się go oddzielnie dla wszystkich elementów okna, czyli ramy (Uf), szyby (Ug) i dla całej konstrukcji (Uw); Najważniejszy jest ten ostatni, bo to on decyduje o realnych korzyściach energetycznych wynikających z zakupu okna. Im niższy współczynnik przenikania ciepła Uw wyrażony w W/m2K, tym lepiej ochroni cię przed stratami energii.