PKB Japonii w 2008 r. wyniósł 4,9 bln dol., Chin - po korekcie - 4,6 bln dol. Wcześniej szacowano, że nie przekroczył on w ub.r. 4,4 bln dol. Podczas gdy chińska gospodarka rozwijała się w tempie 9,6 proc., amerykańska urosła o mniej niż 1 proc., a japońska skurczyła się o 1,2 proc.
Dzięki temu
Chiny znacznie zmniejszą dystans do drugiej największej gospodarki świata. W przyszłym roku mogą nawet ją prześcignąć. I to o pięć lat wcześniej, niż przewidywały dotychczasowe prognozy.
- Nie ma siły, która mogłaby powstrzymać Chiny - uważa David Cohen, ekonomista Action Economic w Singapurze. Jego zdaniem wyższy wzrost Chiny zawdzięczają migracji pracowników z sektorów rolniczych do przemysłu i usług. Pekinowi pomógł też wart prawie 600 mld dol. pakiet stymulacyjny.
W tym roku chiński PKB po III kw. wzrósł o 8,9 proc. wobec 7,9 proc. rok wcześniej. W tym samym czasie w Japonii zamiast wzrostu mieliśmy 3-proc. spadek PKB. Dopiero w przyszłym roku uda się jej osiągnąć jednoprocentowy wzrost. Nadal jednak będzie się borykać z problemem starzejącego się społeczeństwa i małego przyrostu naturalnego.
To nie pierwsza rewizja wielkości chińskiego PKB. W kwietniu ub.r. urząd statystyczny zrewidował wzrost chińskiego PKB za 2007 r. z 11,4 do 11,9 proc. Na początku tego roku okazało się, że było to jeszcze więcej i chińska gospodarka rozwijała się tempie aż 13 proc. - Takie korekty nie są zaskoczeniem, bo w Chinach trudno dostać dokładne statystyki z sektora usług - tłumaczy Zhang Xiaojing z chińskiej Akademii Nauk Społecznych.