Mimo spowolnienia gospodarczego widzowie nie zrezygnowali z chodzenia do kin. Jak informuje agencja Reuters, w tym roku wpływy ze sprzedaży biletów w
USA i Kanadzie mają wynieść po raz pierwszy w historii 10 mld dol. To o 370 mln dol. więcej niż w 2008 roku.
Do osiągnięcia takiego wyniku przyczynił się świetny wynik najnowszego filmu Jamesa Camerona "Avatar", który przez pierwsze trzy dni wyświetlania zarobił 232 mln dol.
Co ciekawe, w Boże Narodzenie największą popularnością amerykańskich widzów nie cieszył się film reżysera "Titanica", ale "Sherlock Holmes", który w jeden świąteczny dzień zarobił 24,9 mln dol. wobec 23,6 mln "Avatara". W sumie przez cały świąteczny weekend sprzedaż biletów przyniosła 278 mln dol.
Rok 2009 był udany nie tylko dla kin zza oceanu. W sumie zyski ze sprzedaży biletów poza USA i Kanadą osiągnęły 15 mld dol. To o 5 proc. więcej niż w 2008 r. Analitycy rynku, na których powołuje się Reuters, zwracają uwagę, że wizyta w kinie pozostaje jedną z ostatnich tanich rozrywek w kryzysie, na którą mogą sobie pozwolić konsumenci.
Polacy szturmują kina Nie inaczej sytuacja wygląda w Polsce.
Według czasopisma Marketing & More liczba widzów, którzy w tym roku zasiądą przed wielkim ekranem, osiągnie 38 mln. Największą popularnością w mijającym roku cieszyły się takie filmy, jak: "Madagaskar 2"; "Potwory kontra obcy", czy "Epoka Lodowcowa 3".
Jak podaje serwis
stopklatka.pl, ostatni raz podobną frekwencję mieliśmy w 1990 roku.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy Polak odwiedził kinową salę w tym roku. Średnią zaniżają mieszkańcy mniejszych miejscowości. Z kolei najczęściej do kin chodzą poznaniacy - cztery razy w roku.