Chodzi o dofinansowanie usług w internecie z Działania 8.1 programu operacyjnego "Innowacyjna gospodarka". O dotację mogą się ubiegać przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność nie dłużej niż rok.
Pisaliśmy, że poza ogromnym zainteresowaniem i kolejkami dotacje wywołują wiele sporów, np., że urzędnicy nie promują innowacyjnych pomysłów, tylko tych ludzi, którzy dobrze wypełnią wnioski. I że część wniosków jest składanych tylko po to, by wyciągnąć unijną kasę.
Teraz resort rozwoju chce przykręcić kurek z dotacjami. Co się zmieni? Wcześniej można było składać wnioski opiewające na maksymalnie milion złotych (
Bruksela zapewniała do 85 proc. finansowania w ramach zwrotu wydatków). Teraz przedsiębiorcy będą ubiegali się maksymalnie o 700 tys. zł przy zwrocie do 70 proc. wydatków. A to oznacza, że zamiast 850 tys. zł będzie można dostać do 490 tys. zł.
Na nieco więcej będą mogły liczyć osoby, które nie ukończyły jeszcze 27. roku życia - w ich przypadku resort przewiduje wsparcie do 80 proc. wydatków, czyli maksymalnie 560 tys. zł.
Projekt rozporządzenia trafił do konsultacji. Uwagi można zgłaszać do 6 stycznia.
To kolejna zmiana w unijnych dotacjach na e-biznes. Dla konkursów, które będą odbywały się w 2010 r., resort już wcześniej wprowadził dodatkowe kryterium - tzw. ocenę merytoryczną, wedle której każdy projekt będzie dostawał od 0 do 100 pkt (dotację będzie mógł dostać wniosek z minimum 60 pkt). Oceniana ma być m.in. "przełomowość" projektu w skali międzynarodowej lub krajowej, celowanie w rynkową niszę czy model biznesowy.