Biznes Ludzie Pieniądze

Za przedwojenne obligacje jak za mienie zabużańskie

Tomasz Prusek
28.12.2009 , aktualizacja: 28.12.2009 20:45
A A A Drukuj
Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowił, że za przedwojenne obligacje rządowe należy się takie samo odszkodowanie jak za mienie pozostawione na Wschodzie, czyli 20 proc.
Przedwojenne obligacje
Fot. Paweł Słomczynski / AG
Przedwojenne obligacje
Po 1945 r. nie płacono odsetek ani nie zwracano kapitału z obligacji. Pół roku temu Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał Tomaszowi Górniakowi 478 tys. zł odszkodowania za obligacje Państwowej Renty Ziemskiej z 1936 r. o nominale 90 tys. 400 przedwojennych złotych. To była połowa obecnej wartości nominału obligacji, ale bez odsetek.

Sąd przyjął, że Górniak po połowie ze skarbem państwa powinien ponieść skutki spadku wartości waluty przez kilkadziesiąt lat. Wyszło, że złoty II RP w czystym złocie wart jest ok. 10 zł.

Tomasz Górniak, prezes Stowarzyszenia Posiadaczy Przedwojennych Obligacji, dostał obligacje od ojca, żołnierza armii Andersa, który po wojnie wrócił do kraju z Anglii i przywiózł je ze sobą. O odszkodowanie przed sądami walczył siedem lat.

Dotychczas resort finansów nie chciał spłacać obligacji, argumentując, że się przedawniły. Jednak Górniak zaczął się starać w sądach o odszkodowanie jeszcze przed przedawnieniem.

Od wyroku sądu okręgowego odwołało się i Ministerstwo Finansów, i Tomasz Górniak. Wczoraj sąd apelacyjny ich wnioski oddalił. Potwierdził, że aktualną wartość obligacji można wyliczyć tak, jak zrobił to sąd okręgowy, przyjmując kurs złota NBP z dnia złożenia wniosku przez Górniaka w lipcu 2008 r., ale radykalnie zmienił wysokość odszkodowania. Górniak dostanie tylko 191 tys. zł. Dlaczego?

- Sąd uznał, że należy mi się nie 50 proc., ale tylko 20 proc. odszkodowania, tak jak posiadaczom mienia zabużańskiego - powiedział "Gazecie" Górniak. Dostanie on także odsetki od zasądzonej kwoty, naliczone od czerwcowego wyroku sądu okręgowego.

Od 2005 r. obowiązuje ustawa dająca prawo do 20 proc. rekompensaty za mienie pozostawione na Wschodzie, tzw. zabużańskie, w pełni zaakceptowana przez Trybunał w Strasburgu. - Jestem niezadowolony. Już 50-proc. odszkodowanie było krzywdzące, a co dopiero 20 proc. Jeszcze się nie zastanawiałem, czy wnieść kasację do Sądu Najwyższego - powiedział Górniak.

Nie udało nam się wczoraj uzyskać komentarza Ministerstwa Finansów.

Prawomocny wyrok w sprawie Górniaka jest precedensowy. Dotychczas tylko raz posiadaczowi przedwojennych papierów udało się odzyskać pieniądze. W 2003 r. Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że kombatant z Podlasia otrzyma ponad 33 tys. zł odszkodowania. Resort finansów tłumaczył wtedy, że taki wyrok zapadł jedynie ze względów czysto proceduralnych, bo urzędnicy zbyt późno się odwołali i wyrok się uprawomocnił.

Bój Górniaka ze skarbem państwa śledzi wielu posiadaczy przedwojennych obligacji, które dotychczas miały wartość czysto kolekcjonerską, bo resort finansów odmawiał ich spłaty.

Nadzieję na uzyskanie odszkodowania dał im w kwietniu 2007 r. Trybunał Konstytucyjny. Uznał za niezgodne z konstytucją przepisy kodeksu cywilnego blokujące określanie wartości przedwojennych długów, czyli ich rewaloryzację. Jednak do tej pory Sejm wyroku nie wykonał, o czym pisaliśmy wielokrotnie. Ustawa dawałaby szansę na spłatę obligacji w miarę możliwości budżetu. Teraz sądy mają wolną rękę w ustalaniu odszkodowania.

Sprawę obligacji II RP próbowała legislacyjnie ruszyć z miejsca grupa senatorów PO, ale jak opisywaliśmy w "Gazecie" - resort finansów wytłumaczył im, żeby zostawili to "zgniłe jajo".

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów