Biznes Ludzie Pieniądze

Podniesienie cen w sieci to ślepa uliczka

Piotr Jarosz
29.12.2009 , aktualizacja: 29.12.2009 14:41
A A A Drukuj
Co jakiś czas dochodzą do nas sygnały, że producenci czy dystrybutorzy w różnych branżach próbują narzucić sklepom internetowym ceny minimalne. Zaczynają dostrzegać, że e-sklepy ze względu na znacznie niższe koszty funkcjonowania są zagrożeniem dla tradycyjnych salonów sprzedaży.

fot. Shutterstock
Choćby dlatego, że coraz częściej mamy do czynienia z sytuacjami, w których klient do salonu przyjdzie tylko pooglądać. Wybierze towar, który mu pasuje, ale kupi go już znacznie taniej w internecie. A w branży wyposażenia łazienkowego różnice w cenie mogą sięgać kilkudziesięciu procent.

Z tego punktu widzenia można zrozumieć producentów, którzy w jakiś sposób starają się chronić tradycyjny kanał sprzedaży, choćby dając gwarancję na towar kupiony w internecie na rok, a w zwykłym sklepie - na pięć lat. Ale próba zatrzymania obniżek cen w internecie to ślepa uliczka. Rynek nie lubi tego typu zachowań, a mogą się one zemścić na producencie. Bo gdy klienci się zorientują, wybiorą takiego producenta, który restrykcji nie stosuje.

Tradycyjne sklepy mogą walczyć z internetem w inny sposób - albo same zakładać działalność w sieci, albo dać klientowi coś ekstra. Postawić na doradztwo, może w cenie dorzucić projekt łazienki etc.Warto zwrócić też uwagę na to, jak ten problem starają się rozwiązać firmy, które handlują jednocześnie w sieci i normalnych sklepach. Niegdyś Vobis stosował inne ceny w sieci, a inne w sklepach. Ostatecznie jednak zrezygnował, bo wprowadzało to zbyt wiele zamieszania u klientów. Inny duży gracz z branży komputerowej - Komputronik - ma strategię, by niektóre produkty sprzedawać tylko w salonach sprzedaży, a inne - tylko w sieci.

Piotr Jarosz jest właścicielem serwisu Sklepy24.pl i obserwatorem branży e-handlu.

Przeczytaj artykuł o tym procederze

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów