Według analityków reakcja inwestorów jest poniekąd uzasadnione, gdyż decyzja ta może negatywnie wpłynąć na wyniki budowlanej firmy. Wartość kontraktu to 729,7 mln złotych brutto.
- To był istotny kontrakt patrząc na rok 2010, kiedy stadion miał być głównie budowany. Myślę, że ceny nie były jeszcze wtedy mocno zbite, jak w późniejszym okresie i można było zaproponować marże na przyzwoitym poziomie. Portfel Mostostalu na 2010 był dosyć mocny, ale to silny cios - powiedział agencji Reuters analityk Erste Securities, Piotr Łopaciuk.
O wygraniu
przetargu we
Wrocławiu Mostostal
Warszawa informował w połowie kwietnia tego roku. Udział procentowy Mostostal Warszawa w konsorcjum budującym stadion wynosi 30,6 proc., a Wrobisu - 19,0proc. Spółka informowała wtedy, że wartość całego kontraktu wraz z realizacją projektów wykonawczych wynosi 729,70 mln zł brutto.
Umowę na budowę stadionu strony podpisały w kwietniu, a termin jej realizacji określono wtedy na 21 miesięcy.
- Mamy nadzieję, że jednak ta cała sprawa rozwiąże się pomyślnie, cały czas w to wierzymy i zrobimy wszystko, aby ten stadion budować. Jest to dla nas priorytetowy kontrakt - powiedziała w TVP Info Kinga Drózd, z biura prasowego Mostostalu Warszawa.
Na wiadomość o zerwaniu umowy natychmiast zareagowała
giełda w Warszawie -na zamknięciu akcje. Mostostalu Warszawa były tańsze o ponad ok. 3 proc. w porównaniu z porannym kursem.
Analityk z domu maklerskiego X-Trade Brokers Kamil Kasperski uważa, że z umowy na budowę stadionu wynikało, iż jeżeli dojdzie do poważnych uchybień po stronie wykonawcy, to możliwe jest rozwiązanie kontraktu. - Wydaje się, że od strony prawnej wszystko jest w porządku, ale na pewno Mostostal Warszawa nie złoży broni - uważa Kasperski.
Zdaniem analityka z PKO BP Michała Sztablera sprawa skończy się w sądzie, gdyż Mostostal będzie się starał udowodnić, iż nie jest winny opóźnienia. - O karach pewnie długo jeszcze nie usłyszymy. Jeżeli inwestor wystąpi o odszkodowanie, to Mostostal najprawdopodobniej zawiąże na to rezerwę. Będzie to widoczne w wynikach spółki - powiedział Sztabler.
Analityk uważa, że na sprawie ucierpiał wizerunek firmy. Przypomniał jednak, że np. Budimex, który miał problemy związane z budową terminala na warszawskim Okęciu nie wypadł z gry o największe kontrakty. - Może podobnie będzie z Mostostalem Warszawa - komentuje.
Mostostal na razie nie chce odnosić się do przyczyn zerwania kontraktu. - Nie otrzymaliśmy jeszcze oficjalnego pisma z podaniem powodów zerwania z nami umowy. Dopiero kiedy będziemy mieli oficjalne uzasadnienie od inwestora, będziemy mogli dokładniej się do niego ustosunkować - wyjaśnia Kinga Drózd.