Biznes Ludzie Pieniądze

Białoruś walczy z Rosją o tanią ropę. Czy nie ucierpią polskie rafinerie?

Andrzej Kublik
01.01.2010 , aktualizacja: 03.01.2010 20:20
A A A Drukuj
Czy polskie rafinerie czekają problemy z dostawami rosyjskiej ropy tranzytem przez Białoruś? Fiaskiem skończyły się piątkowe negocjacje Białorusi i Rosji w sprawie nowych cen dostaw ropy jednak już w niedzielę Ministerstwo Energetyki Rosji poinformowało o ich wznowieniu.
Do ostatnich minut 2009 r. w Moskwie przedstawiciele rządów Rosji i Białorusi negocjowali nowe umowy o współpracy w branży naftowej. Nocą z czwartku na piątek władze w Mińsku kazały swojej delegacji wracać do kraju.

- W trakcie negocjacji na białoruską delegację wywierano bezprecedensową presję. Musieliśmy odwołać swoją delegację, ale przekazała ona rosyjskiej stronie wszystkie dokumenty niezbędne do kontynuacji rozmów. Strony białoruska i rosyjska nie zdołały uzgodnić warunków dostaw ropy na 2010 r. - powiedział nieujawniający swojego nazwiska przedstawiciel rządu Białorusi agencji Interfax.

Czy konflikt nie doprowadzi do wstrzymania dostaw do polskich rafinerii ropy z Rosji, transportowanej ropociągiem Przyjaźń przez Białoruś? W ostatni poniedziałek o zagrożeniu wstrzymania dostaw do rafinerii w państwach UE w Europie Środkowej alarmował premier Słowacji Robert Fico. Takie ryzyko miały ściągnąć na europejskie rafinerie spory naftowe Rosji z Ukrainą - jak uprzedzała szefa słowackiego rządu UE poinformowana o tym specjalnym pismem przez rząd Rosji. Było to pierwsze takie ostrzeżenie w ramach "mechanizmu wczesnego ostrzegania" o zakłóceniach dostaw energii, który sześć tygodni temu Rosja i UE uzgodniły na szczycie w Sztokholmie.

W przypadku konfliktu z Białorusią nie wykorzystano "mechanizmu wczesnego ostrzegania". - Dotąd nie dostaliśmy informacji z UE o zagrożeniach ograniczenia dostaw - powiedziała wczoraj "Gazecie" rzeczniczka Ministerstwa Gospodarki Agnieszka Gapys. Na razie też ropa płynie przez Białoruś bez ograniczeń - powiedział dyrektor generalny białoruskich ropociągów Siergiej Sosnowski cytowany przez Interfax.

W 2007 r. Rosja wstrzymała już tranzyt ropy przez Białoruś do wszystkich rafinerii w Europie Środkowej, aby w ten sposób zmusić Mińsk do płacenia cła za rosyjską ropę. Obecny spór to ciąg dalszy tamtego konfliktu.

Od stycznia 2010 r. Mińsk ma płacić Moskwie pełne cło za ropę, a dotąd płacił tylko 36 proc. stawki. W efekcie Białoruś zapłaci ponad 555 dol. za tonę ropy, o 175 dol. więcej.

To oznaczałoby dla Białorusi wzrost zapłaty dla rosyjskiego fiskusa o 2-3 mld dol. rocznie. Nic dziwnego, że Mińsk starał się o przedłużenie ulg. Wydawało się, iż kompromis osiągnięto trzy tygodnie temu podczas rozmów prezydentów Białorusi Aleksandra Łukaszenki i Rosji Dmitrija Miedwiediewa. - Podjęliśmy zasadnicze decyzje w sprawie współpracy w branży naftowej - powiedział po spotkaniu Miedwiediew.

Według przedstawicieli rządów Rosji i Białorusi uzgodniono, że od 2010 r. Mińsk będzie bez cła importował rosyjską ropę do produkcji paliw na rodzimy rynek. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Wicepremier Białorusi Władimir Siemaszko mówił, że Mińsk chce bez cła kupować 9 mln ton ropy rocznie. A wicepremier Rosji Igor Sieczyn zapowiadał, że bez cła Mińsk dostanie najwyżej 6 mln ton ropy rocznie. Mińsk liczył też na ulgi na 12-15 mln ton ropy na produkcję paliw na eksport. Moskwa nie chciała o tym słyszeć.

Mińsk tak zaciekle walczy o tanią ropę, bo od tego zależy wycena największych na Białorusi zakładów petrochemicznych Naftan Polimir. Mińsk zgodził się już sprzedać je Rosjanom - szacując ich wartość na 3 mld dol. Ale wzrost cen importu ropy obniży rentowność zakładów i ich wycena może spaść do 1 mld dol. - ocenił ekspert Leonid Złotnikow cytowany przez "Biełorusskije Novosti".

Białoruś miała zacieśnić integrację z Rosją, od wczoraj tworząc z Rosją i Kazachstanem wspólny obszar celny. Spór o ropę podminował te plany. - Propozycje Rosji torpedowały wszystkie uzgodnienia w sprawie wspólnego obszaru celnego. Próby wyprowadzenia całego sektora energetycznego Białorusi poza ramy podpisanych już umów o wspólnym obszarze celnym w znacznej mierze podrywają uzgodnienia dotyczące integracji naszych państw - groził przedstawiciel władz w Mińsku cytowany przez Interfax.

A co z gazem? Od stycznia cena rosyjskiego gazu dla Białorusi wzrosła ze 122 do 168 dol. za 1 tys. m sześc. - powiedział szef Gazpromu Aleksiej Miller. Średnia cena gazu w całym 2010 r. ma być taka jak w roku 2009. Ale Gazprom chce, by w zamian za ulgę Mińsk zrezygnował z 625 mln dol. ostatniej raty za swoje gazociągi. W lutym, po uiszczeniu tej raty, Gazprom przejmie połowę udziałów białoruskiego gazownictwa.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów