Chodzi o nowelizację ustawy o ochronie praw lokatorów. Jest ona u prezydenta od 18 grudnia. Tego dnia dostał on też nowelizację ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Tę drugą - choć prawdopodobnie jest sprzeczna z konstytucją - Lech Kaczyński już podpisał.
Chodzi o bardzo korzystne dla lokatorów zasady wykupu mieszkań od spółdzielni. Zakwestionowany przez Trybunał Konstytucyjny przepis miał przestać obowiązywać 30 grudnia, ale Sejm zastąpił go niemal wierną jego kopią.
Nie wiemy, dlaczego prezydent zwleka z podpisem pod nowelą ustawy o ochronie praw lokatorów. Wprawdzie ma na to czas do 8 stycznia, ale jeden z zawartych w tej ustawie przepisów (który obniża podatek od przychodów z wynajmu), miał wejść w życie już wczoraj.
- Pan prezydent podejmie decyzję prawdopodobnie w najbliższy poniedziałek - powiedziano nam w czwartek w biurze prasowym Kancelarii Prezydenta. - Czy to oznacza, że podpisze ustawę? - zapytaliśmy. - Nie. To oznacza, że zdecyduje, czy ją podpisze - brzmiała odpowiedź.
Kwestia podatku nie budzi kontrowersji. Podatek zryczałtowany od przychodu z najmu mieszkań, ale i m.in. lokali użytkowych i garaży, miałby wynosić 8,5 proc. bez względu na wysokość przychodów. Obecnie taką stawką objęte są przychody do równowartości 4 tys. euro (w 2009 r. - 13510 zł). Powyżej tego progu podatek wzrasta do 20 proc.
Wątpliwości prezydenta dotyczą więc raczej przepisów o tzw. najmie okazjonalnym, które m.in. uprościłyby procedury eksmisyjne. Ustawa przewiduje, że najemca będzie musiał złożyć oświadczenie, że jeśli nie wywiąże się z warunków umowy, wyprowadzi się na żądanie właściciela. Takie oświadczenie musiałoby być poświadczone przez notariusza. Lokator musiałby też wskazać miejsce, w którym mógłby zamieszkać.
Gdyby lokator nie chciał się wyprowadzić właścicielowi wystarczyłaby sądowa pieczęć nadająca żądaniu klauzulę wykonalności. A
komornik mógłby wyeksmitować lokatora nawet na bruk.