Witold Orłowski: Pytanie to jest bardzo na czasie zwłaszcza dziś, kiedy
ceny złota biją historyczne rekordy, a kolejne banki zachwalają je jako jedyną pewną inwestycje (w rzeczywistości, jeśli uwzględnić
inflację, cena złota na początku lat 80. była znacznie wyższa niż dziś). Cóż, ludzie wierzą w to, że
złoto jest najpewniejszym sposobem lokowania kapitału, a w czasach finansowych kryzysów prawdę tę uważają za jeszcze bardziej oczywistą niż w czasach spokoju. Najwyraźniej w złocie tkwi jakaś magiczna siła, która powoduje, że wszyscy pragną je posiadać.
Z filozoficznego punktu widzenia wartość i użyteczność złota usiłowano od wieków kwestionować.
Pamięta pan grecki mit o Midasie, małoazjatyckim królu, który zmieniał w złoto wszystko, czego dotknął? - Według umoralniającej opowieści musiał prosić bogów o cofnięcie tego daru, gdy się okazało, że grozi mu śmierć głodowa, bo w metal zmieniało się też pożywienie, które chciał wziąć do ust. Z ekonomicznego punktu widzenia historia ta jest jednak wątpliwa, bo zgodnie z powszechnym przekonaniem złoto zawsze da się wymienić na potrzebne nam dobra. Jak idzie wojna albo jak kraj opanowują komuniści - najlepiej zrobić sobie zapas złotych monet, a na pewno nie umrze się z głodu.
Złoto ma swoją ogromną wartość z dwóch powodów. Po pierwsze, jest idealnym materiałem na pieniądz - i to nawet wówczas, gdy w obiegu posługujemy się pieniądzem papierowym. Chodzi bowiem o pieniądz rzeczywisty, a więc taki, który w każdej sytuacji będzie zaakceptowany przez innych jako zapłata, niezależnie od tego, czy podoba się to emitującemu banknoty państwu, czy też nie.
Dlaczego? - Przede wszystkim od wiek wieków uważano, że złoto jest towarem niesłychanie przydatnym, więc zawsze znajdzie się ktoś, kto je od nas odkupi. Przydaje się na damską i męską biżuterię, przydaje się w rzemiośle artystycznym i przemyśle.
Nawet jeśli ktoś uważa, że wystarczy mu do życia
karta kredytowa, na pewno nie odmówi przyjęcia sztabki złota. To właśnie podstawowy warunek, aby towar mógł faktycznie pełnić rolę pieniądza, nawet wówczas gdy nie stanowi go w sensie prawnym.
Złoto jest idealnym pieniądzem również dlatego, że jest w praktyce niezniszczalne. Można więc przez całe stulecia przechowywać w nim majątek - ani nie wyparuje, ani nie zniszczy go ogień, ani woda. No i oczywiście złota sztabka lub moneta daje się łatwo dzielić na części, a każda część zachowuje (proporcjonalnie do swojej wagi) odpowiednią część wartości całości. Proszę spróbować to samo zrobić z pieniądzem papierowym!
Po drugie, złoto ma wysoką wartość - bo jest trudno dostępne, koszt wydobycia jest bardzo wysoki, no i jest go na świecie stosunkowo niedużo (według szacunków łącznie około 160 tys. ton, warte dziś ok. 6 bln dol.). To powoduje, że złoto było zawsze towarem bardzo drogim, a jego cena trwale spadała tylko w sytuacji, gdy nastąpił jakiś skokowy spadek kosztów wydobycia.
Jednym słowem, wysoka wartość złota nie wynika wcale z tego, że wszyscy pragniemy obwiesić się złotymi łańcuchami. Wynika z tego, że nikt z nas nie ma wątpliwości, że w razie potrzeby będzie w stanie je bez kłopotów sprzedać. W związku z czym ci, którzy mają duże zasoby oszczędności (i ludzie, i państwa), są zawsze gotowi przetrzymywać je właśnie w formie złota.
Koszt wydobycia jest wysoki, konkurencja między producentami nie jest w stanie obniżyć jego ceny. Z drugiej jednak strony złota na świecie jest na tyle dużo, że wystarcza do powszechnych transakcji - i dlatego złoto lepsze jest jako pieniądz rezerwowy od rodu czy irydu.
Czy oznacza to, że na inwestycji w złoto nigdy się nie traci? - Niekoniecznie. Złoto ma swoja rozsądną cenę, zależną od kosztów wydobycia. Jeśli kupimy je za taką właśnie cenę, zapewne na dłuższą metę zyskamy. Jednak przecież na krótką metę na światowych giełdach surowcowych o cenie nie decyduje koszt wydobycia, ale po prostu -
gra popytu i podaży. Kiedy inwestorzy są gotowi za wszelka cenę kupować złoto (zazwyczaj w czasach niepokoju, kiedy boją się strat na innych instrumentach finansowych), cena złota może wzrosnąć znacznie powyżej rzeczywistej wartości. Tak właśnie stało się we wspomnianych latach 1980-81, tak może dziać się dziś. A jak ktoś kupi złoto powyżej rozsądnej ceny, zawsze musi liczyć się z tym, że może na tej transakcji stracić.