Nowy bank ma 510 placówek (z czego blisko połowa to punkty partnerskie) i obsługuje ok. 1200 tys. klientów (w tym ok. 4 tys. klientów Noble Banku). Ambicją zarządu jest wprowadzenie połączonego banku do piątki największych instytucji finansowych w Polsce, którą otwierają PKO BP i Pekao SA.
Leszek Czarnecki połączył ogień z wodą. Z jednej strony Noble kreujący się na bank prestiżowy, którego progi mogą przekroczyć klienci mający w kieszeni min. 0,5 mln zł, z drugiej - Getin o twarzy Piotra Fronczewskiego i psa Fąfla przekonujących emerytów i rencistów, że warto brać kredyty i oszczędzać na lokatach. Nowym bankiem ramię w ramię pokieruje dwóch prezesów - Krzysztof Rosiński (nominalnie prezes, do niedawna szef Getin Holdingu, a wcześniej prezes grupy ubezpieczeniowej Europa) oraz Jarosław Augustyniak, który do momentu fuzji kierował Noble Bankiem, a na koncie ma też budowanie dwóch firm pośrednictwa finansowego -
Open Finance, a wcześniej Expandera.
Zarząd chce utrzymać odrębność obydwu marek tak, żeby klienci Nobla nadal czuli się prestiżowo, a Getinu - swojsko. Większość pozostałych marek zniknie - nie będzie już Metrobanku, który udzielał kredytów hipotecznych zamożnym klientom, ani Introbanku przeznaczonego do obsługi firm. Zachowany zostanie natomiast DomBank, hipoteczne ramię Getin Banku. Krzysztof Rosiński mówi też o kolejnych akwizycjach - na początku grudnia Getin ogłosił przejęcie GMAC, bankowego biznesu koncernu General Motors, który w Polsce specjalizował się w finansowaniu pożyczek samochodowych.
Mało brakowało, żeby
Getin Noble Bank wcale nie powstał. Pod koniec 2007 r. Leszek Czarnecki chciał sprzedać Getin hiszpańskiemu bankowi La Caixa. Negocjacje były już zaawansowane, a Getin Bank był wyceniany na blisko 10 mld zł (teraz cały Getin Holding, w skład którego wchodzą udziały w połączonym Getin Noble Banku, inwestycje w Rumunii, Rosji, na Ukrainie i Białorusi oraz towarzystwo ubezpieczeniowe Europa, jest według wyceny rynkowej wart 6,3 mld zł).