Hiszpańska gospodarka jest piątą największą w Unii Europejskiej. Jest też jedną z najbardziej dotkniętych przez kryzys. W Hiszpanii kryzys spowodował gwałtowne załamanie na rynku
nieruchomości, czyli w sektorze, który wytwarzał aż 12 proc.
PKB. Jednym z najgorszych skutków recesji jest gwałtowny przyrost
bezrobocia. W Hiszpanii w październiku 2007 r. stopa bezrobocia sięgała według Eurostatu 8,5 proc., w październiku 2008 wzrosła do 13,2 proc., a w październiku 2009 r. aż do 19,2 proc.!
Według danych Eurostatu najgorsza sytuacja jest wśród młodych osób. Bezrobocie wśród osób poniżej 25. roku życia sięga bowiem aż 42,9 proc.! Co gorsza, na razie nie widać jeszcze końca tej niekorzystnej tendencji. W październiku liczba bezrobotnych wzrosła według danych hiszpańskiego resortu
pracy o 2,6 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca, w listopadzie o 1,6 proc. a w grudniu o 1,4 proc., czyli o 54,6 tys. osób. Choć częściowo ten wzrost na pewno można przypisać czynnikom sezonowym, czyli np. zakończonym pracom sezonowym w rolnictwie.
Ekonomiści na razie są ostrożni w ocenie, kiedy sytuacja na hiszpańskim
rynku pracy zacznie się poprawiać. Gospodarka tego kraju w przeciwieństwie do wielu innych krajów zachodniej Europy ciągle w III kw. tkwiła w recesji (skurczyła się o 0,3 proc. w skali kwartału). Hiszpański rząd wydał w zeszłym roku miliardy euro na stymulowanie gospodarki m.in. poprzez projekty infrastrukturalne. Szacuje się, że dzięki temu zdołał ocalić około 400 tys. miejsc pracy. W tym roku rząd zamierza wydać kolejne 4 mld euro na stymulowanie gospodarki.