Dostawcy usług internetowych muszą zapewnić swoim klientom łączność z dostawcami treści i z abonentami innych sieci. Istnieją dwa sposoby realizacji tego celu: IP peering oraz IP tranzyt. IP peering to bezpośrednia wymiana ruchu odbywającą się między dwiema połączonymi ze sobą sieciami. Jeśli sieci nie są ze sobą połączone bezpośrednio, ruch może być kierowany przez sieć trzeciego operatora, który oferuje odpłatnie usługi tranzytu. Urząd Komunikacji Elektronicznej uznał, że w obu przypadkach Telekomunikacja
Polska ma znaczącą pozycję, co dla operatora oznacza dodatkowe obowiązki. UKE twierdzi, że TP zmusza alternatywnych dostawców usług internetowych do korzystania z drogich połączeń za pośrednictwem należących do niej tzw. prywatnych punktów wymiany ruchu.
KE uważa, że na razie UKE nie wykazał w wystarczający sposób, jakoby TP miała znaczącą pozycję na obu rynkach i próbowała ograniczać konkurencję.
Jak twierdzi unijna komisarz ds. telekomunikacji Viviane Reding, po raz pierwszy zdarza się, aby regulator kraju unijnego uznał, że na rynku usług wymiany ruchu IP nie panuje konkurencja i zaproponował wprowadzenie regulacji. - Sprawa ma zatem charakter złożony i bezprecedensowy, w związku z czym konieczne jest przeprowadzenie całościowej, dogłębnej analizy oraz zebranie przekonującego materiału dowodowego - uważa Reding.
Komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes dodaje, że tylko szczegółowa analiza rynków ruchu IP w Polsce może wyjaśnić, czy sytuacja w zakresie konkurencji uzasadnia podjęcie środków regulacyjnych.