Biznes Ludzie Pieniądze

Wreszcie kredyty bez haczyków? Nastała nowa era

Nina Hałabuz
05.01.2010 , aktualizacja: 06.01.2010 08:21
A A A Drukuj
Rząd przyjął projekt ustawy, która ma znacznie lepiej chronić interesy kredytobiorców. Bankowcy ostrzegają: - Pożyczki będą droższe i trzeba będzie dłużej na nie czekać. Rys. Małgorzata Ślińska Rząd przyjął projekt ustawy, która ma znacznie lepiej chronić interesy kredytobiorców. Bankowcy ostrzegają: - Pożyczki będą droższe i trzeba będzie dłużej na nie czekać.
Rząd przyjął projekt ustawy, która ma znacznie lepiej chronić interesy kredytobiorców. Bankowcy ostrzegają: - Pożyczki będą droższe i trzeba będzie dłużej na nie czekać.
We wtorek rząd przyjął projekt ustawy, która ma wzmocnić ochronę konsumentów przed kredytowymi haczykami. Taki obowiązek nakłada na państwa członkowskie UE, która w zeszłym roku przyjęła dyrektywę o kredycie konsumenckim. Zapewne już w tym roku jej skutki odczują polscy kredytobiorcy.

Zgodnie z rządowym projektem, który wkrótce ma trafić do Sejmu, od czerwca bank, zanim podpisze z klientem umowę kredytową, będzie musiał przekazać mu formularz z listą informacji o wszystkich parametrach pożyczki. Będzie musiał napisać nie tylko, ile pieniędzy dostanie klient i ile wyniesie miesięczna rata, ale też, ile pieniędzy kredytobiorca będzie musiał bankowi w sumie oddać, ile wyniesie rzeczywista stopa oprocentowania kredytu i ile kosztują dodatkowe ubezpieczenia.

To duża zmiana. Dziś bank musi podać klientowi tylko rzeczywistą stopę oprocentowania kredytu, bez rozbijania jej na elementy. - Celem dyrektywy jest to, by klienci mogli łatwiej porównać oferty banków. I lepiej rozumieli, jakie zobowiązania na siebie przyjmują - tłumaczy Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który przygotował dla rządu projekt ustawy.

Czytaj też: Bankowi doradcy do klientów: nie czytajcie umów, bierzcie w ciemno ryzyko

Czytaj też: Sposób na kryzys: wciskać drogie kredyty, niczym się nie przejmować

Polska idzie o krok dalej, niż nakazuje Bruksela. Jej wytyczne dotyczą tylko pożyczek niezabezpieczonych, a u nas nowe przepisy mają dotyczyć też kredytów hipotecznych. Banki będą musiały informować nas m.in. o kosztach spreadu, kosztach dodatkowych ubezpieczeń i łącznej sumie, którą będziemy musieli zwrócić. - To wzmocni pozycję klientów w relacjach z bankami - zapewnia Cieloch.

Czytaj też: Są już kredyty hipoteczne na stały procent! Ale szału nie robią



Zadowoleni są też pośrednicy finansowi. - Klient będzie mógł czarno na białym zobaczyć, ile pożycza, a ile będzie musiał oddać. A to daje do myślenia - chwali Karol Wilczko z serwisu Comperia.pl. Np. spłacając kredyt gotówkowy o wartości 7 tys. zł, wzięty na pięć lat w Getin Banku, na koniec będzie trzeba oddać w sumie 9,6 tys. zł, a mBank każe sobie zwrócić 12,6 tys. zł. Pożyczając pod hipotekę 200 tys. zł (mając do tego 100 tys. zł własnych oszczędności), po 20 latach bank dostanie z rat od 354 tys. zł do 419 tys. zł. A więc nawet dwukrotnie więcej, niż pożyczył. Zdaniem Wilczki część klientów, widząc, o ile więcej trzeba oddać bankowi, dwa razy zastanowi się przed wzięciem kredytu.

Nowe przepisy wydłużą też z 10 do 14 dni okres, w którym klient będzie mógł bezkarnie odstąpić od umowy. Dzięki temu klienci będą mieli więcej czasu, by przeanalizować dokumenty i sprawdzić, czy nie ma w nich jakichś haczyków. - Gdy klient prosi o udostępnienie umowy przed podpisaniem, banki ociągają się i robią uniki - mówi Wilczko. A bankowi doradcy czasem starają się zniechęcić klientów do czytania umów, "bo przecież wszyscy podpisują takie same".

Ale nie ma róży bez kolców. Eksperci zwracają uwagę, że wzory formularzy, które bankowcy będą musieli udostępniać klientom, są bardzo obszerne i przeładowane informacjami. - W gąszczu danych klient może przeoczyć te, które są istotne - przyznaje Wilczko. Poza tym wraz z nowymi regulacjami zniknie limit maksymalnej wysokości prowizji za udzielenie kredytu (dziś wynosi ona 5 proc.). Skoro wszystkie składniki kosztów kredytu mają być podane klientowi na tacy, to ten limit według unijnych prawników jest już zbędny.

Bankowcy do zmian podchodzą bez entuzjazmu. Norbert Jeziolowicz ze Związku Banków Polskich ostrzega, że po ich wprowadzeniu klienci będą dłużej czekać na kredyty. - Klient nie będzie mógł podpisać umowy i dostać pieniędzy od ręki. Najpierw doradca przygotuje formularz ze szczegółami pożyczki, klient będzie musiał mieć czas na jego przeanalizowanie, a dopiero potem będzie mógł zaciągnąć pożyczkę - tłumaczy ekspert ZBP. - Tak samo będzie w przypadku kredytów ratalnych. Jeziolowicz zapowiada też, że cena kredytów wzrośnie: - Co roku banki w Polsce udzielają 20 mln pożyczek. Jeżeli do każdej będą musiały dodać trzy kartki papieru, to będą potrzebować dodatkowych 60 mln kartek. Do tego trzeba doliczyć koszty zmian w systemach informatycznych, opłacenie prawników etc.

Dodaje, że banki potrzebują czasu na dostosowanie się do przepisów. Dlatego będą przekonywać rząd, by opóźnił wejście w życie przepisów do początku 2011 r.

Co się zmieni?

•  przepisy będą dotyczyć pożyczek konsumpcyjnych do 75 tys. euro, czyli 255 tys. zł (teraz: do 80 tys. zł) i wszystkich kredytów hipotecznych;

•  kredytobiorca będzie miał 14 dni na odstąpienie od umowy (dziś ma 10);

•  jeśli zrezygnuje, bank będzie musiał zwrócić opłatę przygotowawczą (teraz banki zwracają prowizje, ale zatrzymują opłaty przygotowawcze);

•  banki i SKOK-i będą musiały przedstawić oferty kredytów na specjalnym formularzu, w którym wyszczególniona będzie m.in. wysokość oprocentowania, prowizji, koszt ubezpieczeń i łączny koszt kredytu;

•  zniknie maksymalny, 5-proc. próg dopuszczalnej prowizji za udzielenie kredytu;

•  banki i SKOK-i będą mogły pobierać opłaty za wcześniejszą spłatę kredytu w wysokości 0,5 lub 1 proc. spłacanej kwoty.



Nareszcie będzie można porównać kredyty - komentarz Macieja Samcika

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów