Według NIK np. w Nafcie Polskiej w okresie 2004-08 funkcję prezesa pełniło siedem osób, a stanowiska dwóch członków zarządu - 10 osób. Żaden nie przetrwał pełnej kadencji. Nie lepiej było w zakładzie tworzyw sztucznych Gamrat, gdzie w latach 2004-08 dokonano pięciu zmian w zarządzie. A w Zakładach Azotowych "Puławy" przeprowadzono 12 "postępowań kwalifikacyjnych". Zarząd Totalizatora Sportowego w czasie jednej kadencji, od 1 lipca 2005 r. do 30 czerwca 2008 r., pracował w... 11 różnych składach.
- Tak zrywana jest ciągłość władzy w spółce. Z każdą nową ekipą plany strategiczne nie są realizowane, tylko wyrzucane do kosza. To obniża wartość spółek - komentuje Krzysztof Rybiński, ekonomista, partner w firmie doradczej Ernst & Young.
- Nie zgadzamy się z zarzutem, że zbyt często dokonujemy zmian kadrowych w spółkach. Proszę pamiętać, że członkiem rady czy zarządu jest się w celu wykonania określonych zadań. I jeśli ktoś nie jest w stanie ich wykonywać, przestaje pełnić swoją funkcję - tłumaczy rzecznik resortu skarbu Maciej Wewiór.
NIK zarzuca resortowi także to, że do rad nadzorczych i zarządów spółek zdarzało mu się wysyłać osoby bez kompetencji. I przypomina, czym to się kończy, opisując m.in. historię spółki Textilimpex. W połowie kwietnia 2008 r. podpisała ona ze szwajcarską firmą kontrakt na dostawę pochodzącego z Rosji węgla energetycznego o wartości 328 tys. dol. Szwajcarski partner okazał się spółką krzakiem. Textilimpex nie zobaczył ani węgla, ani swoich pieniędzy. Ale to nie przeszkodziło zarządowi spółki podpisać kolejnego kontraktu, o jeszcze większej wartości (2,5 mln euro), tym razem z rosyjską firmą na dostawy fenolu syntetycznego. Pod koniec czerwca 2008 r. Textilimpex przekazał przedpłatę 252 tys. euro na rachunek bankowy innego podmiotu, wskazanego przez rosyjskich "kontrahentów". Zarządu spółki nie zaniepokoiło to, że ten inny podmiot miał siedzibę na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Szybko się okazało, że rosyjscy partnerzy to oszuści, którzy posługiwali się sfałszowanymi dokumentami. Fenolu nie dostarczono, ćwierć miliona dolarów przepadło, a Textilimpex musiał jeszcze płacić 20 tys. zł kary za to, że nie dostarczył zamówionego fenolu ostatecznemu odbiorcy (bo rosyjska spółka miał być tylko pośrednikiem).
Nieprawidłowości NIK wykryła w co trzeciej skontrolowanej spółce. Łączne straty spowodowane złym nadzorem właścicielskim nad spółkami wycenił na około pół miliarda złotych.
NIK skrupulatnie odnotowuje, że obecny minister skarbu Aleksander Grad próbował naprawić sytuację. Jednym z pierwszych dokumentów, które podpisał, było zarządzenie o zasadach wyłaniania członków rad nadzorczych. Zwiększyło ono przejrzystość naborów, ale - jak podkreśla NIK - posłużyło też za pretekst do wymiany członków rady w KGHM. - W postępowaniu kwalifikacyjnym na wybór członków rady nadzorczej tej spółki rekomendowano dziewięć osób niespełniających warunków formalnych, z których pięć ostatecznie wybrano - zauważa raport Izby.
NIK przypomina, że w 2008 r. aż 469 pracowników Ministerstwa Skarbu - czyli 67 proc. wszystkich osób zatrudnionych w resorcie - zasiadało w dwóch lub jednej radzie nadzorczej spółki z udziałem skarbu państwa. Masowe wysyłanie do rad nadzorczych urzędników MSP prowadzi do nieprawidłowości. - Członkowie kierownictwa departamentów nadzoru właścicielskiego zasiadali w radach nadzorczych spółek, które zgodnie z przyjętym w ministerstwie podziałem branżowym były nadzorowane przez ich departament - stwierdza raport NIK. - Powyższa sytuacja oznacza, że osoby te nadzorowały same siebie.
- Mechanizm nominacji jest niezmienny. To ukrócić może jedynie
prywatyzacja - mówi Rybiński. Ministerstwo Skarbu zgadza się z tym postulatem. - Chcemy zmniejszyć liczbę nadzorowanych spółek. Chcemy prywatyzować i to robimy. W tym roku planujemy pozyskanie 25 mld zł z
prywatyzacji. W 2009 r. zawarliśmy ponad sto umów prywatyzacyjnych - mówi Maciej Wewiór, rzecznik resortu. Ministerstwo nie zgadza się natomiast z samym raportem NIK. Uważa, że jest niesprawiedliwy i trąci demagogią. - Nie znamy ani jednego przypadku, w którym urzędnik naszego resortu zasiadałby w radzie nadzorczej spółki i jednocześnie tę spółkę nadzorował jako przedstawiciel odpowiedniego departamentu w ministerstwie - podkreśla Wewiór. I dodaje: - Nie można nas obarczać winą poprzedników. To przecież minister Aleksander Grad jako pierwszy wprowadził konkursy do rad nadzorczych spółek. I spowodował, że proces wyłaniania członków rad i zarządów stał się bardziej przejrzysty.