Będziemy walczyć z hazardem w internecie - zapowiadali od dwóch miesięcy premier Donald Tusk oraz politycy PO. Pierwsza antyhazardowa ustawa została w ciągu trzech dni uchwalona w listopadzie zeszłego roku. 1 stycznia weszła w życie. Sprawdziliśmy, jak działa.
Ustawa wprowadziła m.in. surowe sankcje za reklamę hazardu. Wcześniej internetowe strony hazardowe zarejestrowane w krajach, gdzie e-hazard jest legalny, bez problemów reklamowały się w polskich portalach. Sponsorowały też polskie kluby sportowe, m.in.: Lecha
Poznań, Wisłę
Kraków, Lechię Gdańsk czy
Ruch Chorzów. Na sponsoring sportu wydawały ok. 30 mln zł, na reklamę w sieci - nawet 50 mln! Liga piłkarska zmieniła nawet nazwę na Unibet 1 liga. A firma Expekt została sponsorem piłkarskiej reprezentacji, jej banery możemy od kilku lat oglądać podczas meczów.
1 stycznia wszystko miało się zmienić. Zgodnie z ustawą za reklamowanie hazardu oraz czerpanie z niego korzyści grożą grzywny, nawet kilka milionów złotych. Wprawdzie o sponsorowaniu przez firmy bukmacherskie można informować, ale jest warunek - nie mogą one prowadzić innej działalności, np. internetowego kasyna. Ale we wszystkich serwisach można nie tylko obstawiać wyniki, lecz także zagrać w pokera czy ruletkę.
Największe portale - Onet.pl, Wp.pl czy
Sport.pl (należy do Agory, wydawcy "Gazety") - przestrzegają zakazu. Hazardowych reklam nie ma także na stronach internetowych Wisły Kraków i Lecha Poznań. - Nie zgadzam się z nowym prawem, ale będę go przestrzegał - powiedział nam Mateusz Borek, dziennikarz Polsatu i twarz kampanii reklamowej portalu Betclick.pl. Za to Zbigniew Boniek wciąż zachęca do gry na Expekt.com.
Także część portali i klubów nie boi się kar. Na stronie internetowej Lechii Gdańsk (klubu, któremu kibicuje Donald Tusk) wisi reklama serwisu Partygaming, a na stronie Ruchu Chorzów - Bet-at-home. PZPN wciąż ma reklamę firmy Expekt. Zakaz lekceważy też wiele specjalistycznych serwisów sportowych.
- Wraz z właścicielami największych portali internetowych myślimy teraz, jak ominąć zakaz - mówi nam menedżer jednej z firm hazardowych. Portale nie zamierzają bowiem rezygnować z rynku, który dawał im blisko 6 proc. przychodów. Uchwalana w pośpiechu ustawa pozostawiła im zresztą szeroką lukę - reklama definiowana jest jako "publiczne rozpowszechnianie". E-hazardziści mogą się więc reklamować poprzez mailing, czyli rozsyłanie e-maili.