Biznes Ludzie Pieniądze

Nagroda The Banker dla Polski

Rozmawiał Piotr Skwirowski
06.01.2010 , aktualizacja: 07.01.2010 12:04
A A A Drukuj
Piotr Skwirowski: Opozycja i część ekonomistów ostro krytykowała Pana za brak walki z kryzysem za to, że nie wspomaga gospodarki publicznymi pieniędzmi. Tymczasem za to samo dostał pan prestiżową nagrodę brytyjskiego miesięcznika "The Banker" dla najlepszego ministra finansów w Europie.

Minister finansów Jacek Rostowski: Myślę, że redaktorzy magazynu "The Banker" na szczęście trochę więcej wiedzą o ekonomii niż nasza opozycja. Ta nagroda to znak uznania dla Polski, bo to Polacy nie dali się wepchnąć w panikę na skutek rzekomo nadchodzącej katastrofy gospodarczej. Nie dali się porwać rozpętanej kampanii strachu. Polscy przedsiębiorcy wykazali wielką elastyczność i odporność na kryzys. Oczywiście nagroda jest także pewnym znakiem uznania dla rządu. Szczególnie cieszy to, że jury podkreśla, że nasza reakcja na kryzys była szybka, sprawna i prawidłowa. Nasz pierwszy pakiet oszczędnościowy wprowadziliśmy w grudniu 2008 r., drugi - na przełomie stycznia i lutego 2009 r. Co kluczowe, nasze działania zmierzały w dokładnie przeciwnym kierunku, niż chciała to opozycja i od działań większości krajów Zachodu, które błędnie zwiększały wydatki publiczne. To dowód na to, że słusznie wierzyliśmy w siłę polskiej gospodarki wolnorynkowej.

W tej beczce miodu, którą dostał pan od redaktorów "The Banker", jest też łyżeczka dziegciu. Niepokoi ich wysoki deficyt budżetowy planowany na 2010 r.

- Nie ma wątpliwości, że jest wysoki i bezwzględnie należy go obniżyć w następnych latach. Jeśli jednak spojrzymy na deficyt porównywalny z tym, który mają inne kraje UE, czyli jeśli odejmiemy kwoty, które budżet wydaje na rekompensowanie ZUS-owi składek przekazywanych przez obywateli do OFE, to wychodzimy na deficyt nieco niższy od deficytu niemieckiego. Niemcy przewidują deficyt na poziomie 6 proc. PKB, my będziemy poniżej tego poziomu. A skoro Niemcy są uważani za wyznacznik standardów odpowiedzialności fiskalnej, to nie musimy się w tych trudnych czasach zbytnio wstydzić naszego deficytu.

Czy to, że w 2009 r., a więc w okresie apogeum kryzysu, udało nam się osiągnąć wyższe od zakładanych wpływy podatkowe, oznacza, że także w 2010 r. będą one wyższe od planowanych?

- To, że wpływy podatkowe były o 9 mld zł wyższe, niż prognozowaliśmy, bardzo cieszy. W tym roku także mogą okazać się lepsze. Jak zawsze prognozujemy ostrożnie, jesteśmy konserwatywni. Zobaczymy, co się stanie.

Podziel się

  • 1
  • 1
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów