Urząd Zamówień Publicznych uruchomił w środę platformę aukcji elektronicznych, z której gminy, powiaty czy urzędy mogą korzystać za darmo. UZP liczy, że dzięki niej aukcje staną się bardziej popularne.
Przed rokiem urząd udostępnił platformę elektronicznych
licytacji i od tego czasu ich liczba rośnie w lawinowym tempie. W 2008 r. odbyło się ich tylko 77, a w ubiegłym roku - 408 (w tym 240 na platformie UZP). W przypadku licytacji jedynym kryterium jest cena. Służą więc one do zakupu m.in. artykułów biurowych i sprzętu komputerowego. Najbardziej spektakularna
licytacja odbyła się w ubiegłym roku w
Krakowie, a dotyczyła budowy masztów oświetleniowych na stadionie Hutnika. Prezes UZP Jacek Sadowy opowiada, że w trakcie licytacji pierwsza cena, jaka padła, to 3 mln, ale udało się ją zbić do niespełna 1,7 mln zł.
Aukcje elektroniczne to o wiele bardziej skomplikowana sprawa. Jest swego rodzaju dogrywką w tradycyjnym
przetargu, w którym cena jest tylko jednym z wielu kryteriów. Zamawiający organizujący przetarg muszą jednak już w ogłoszeniu poinformować o zamiarze zorganizowania aukcji. W dużym skrócie postępowanie wygląda tak: firmy ubiegające się o zlecenie składają oferty. Po ich otwarciu zamawiający tworzy ranking. Firmy dowiadują się, ile punktów ma najlepsza oferta oraz jak ich wygląda na jej tle. W czasie aukcji można swoją ofertę poprawiać, np. obniżając cenę, skracając termin wykonania albo wydłużając okres gwarancji. Zlecenie dostaje ta firma, która uzyska najwięcej punktów. Trzeba jednak pamiętać, że ostatnie słowo należy do zamawiającego. Może on np. uznać, że cena jest rażąco zaniżona.
W UZP dowiedzieliśmy się, że w 2009 r. ogłoszonych było 311
przetargów z aukcją. Nie wiadomo, ile się ich odbyło, bo warunkiem są m.in. co najmniej trzy ważne oferty.