- Jak to w ogóle jest możliwe w Niemczech? - pytała ekipę telewizji NTV zirytowana mieszkanka Berlina. Wcześniej kilka razy próbowała wypłacić z
bankomatu pieniądze. Maszyna nie wydała jednak pliku euro, zamiast tego na ekranie wyświetlał się komunikat, że transakcja nie może zostać zrealizowana.
- O co chodzi, przecież mam pieniądze na koncie? - irytowała się.
Sprzedawczyni w berlińskim domu handlowym: - Ludzie próbują płacić jedną kartą po kilka razy. Potem dają sobie spokój.
Problem z kartami mógł dotknąć praktycznie każdego Niemca. Po nowym roku za Odrą posłuszeństwa odmówiło aż 30 mln kart płatniczych i kredytowych, czyli co trzecia znajdująca się w obrocie. Nie można wypłacać pieniędzy z
bankomatów, nie można też płacić nimi za zakupy w sklepach i ani w internecie.
Czegoś takiego w Niemczech jeszcze nie było.
Karty nie działają, bo znajdujące się na nich mikroczipy nie są w stanie prawidłowo odczytać daty 2010 - źle je zaprogramowano.
- Problem roku 2000 dosięgnął nas dziesięć lat później - komentują zirytowani niemieccy dziennikarze.
Szybko znaleziono też winnego. To francuski koncern Gemalto, który jest głównym dostawcą procesorów na niemiecki rynek kart płatniczych. Smaczku sprawie dodaje to, że czipy na niemieckich kartach pojawiły się dopiero niedawno.
Gemalto nabrało wody w usta. Jego rzecznik zapewnił tylko media, że firma "gorączkowo szuka źródła problemu". Według "Kölner Stadt-Anzeiger" źle zaprogramowane czipy schodziły tylko z jednej z kilku taśm produkcyjnych. Ale to wystarczyło, by w Niemczech spowodować chaos.
Problem najmocniej dotknął miliony klientów niemieckich Sparkasse - czyli działających w każdym większym mieście kas oszczędnościowo-pożyczkowych. Problemy z wypłatą gotówki mieli też klienci banków komercyjnych. Swojej funkcji nie spełniały nawet nowiutkie karty wydawane przez Commerzbank.
Bankowcy radzą zdesperowanym klientom, żeby - gdy już muszą - płacili
kartami kredytowymi, bo te są bardziej odporne na problem niż zwykłe karty płatnicze.
Niemcy głośno domagają się, żeby felerne karty po prostu wymienić, tak jak zrobiono to jesienią po wycieku danych u hiszpańskiego operatora kart kredytowych z 60 tys. kart Visa i Maestro. Tym razem banki nie chcą o tym słyszeć. Wymiana jednej karty kosztuje między 5 a 10 euro. Łatwo obliczyć, jak wielką sumę pochłonęłaby wymiana 30 mln kart. Gdyby do niej jednak doszło, banki kosztami najpewniej próbowałyby obciążyć Francuzów. Pewnie dlatego akcje Gemalto wczoraj spadły o prawie 3 proc.
Na razie w Niemczech trwa rozpaczliwe przeprogramowywanie terminali i bankomatów. Tylko kasy oszczędnościowe muszą zmienić programy w prawie 28 tys. bankomatów. Dziś trzy czwarte terminali ma już działać poprawnie. Dopiero w poniedziałek problem ma zostać w pełni rozwiązany - ale tylko w Niemczech.
Kart z felernym czipem mogą ciągle nie akceptować terminale za granicą. Banki radzą klientom, by przez jakiś czas na zagraniczne wojaże brali ze sobą gotówkę.