Wśród członków są m.in.: minister finansów w rządach PiS prof. Zyta Gilowska, wiceminister finansów w rządzie PO prof. Stanisław Gomułka, doradca ekonomiczny prezydenta Kwaśniewskiego prof. Witold Orłowski. Są też byli ministrowie finansów - Mirosław Gronicki i prof. Jerzy Osiatyński. Do tego były minister gospodarki Janusz Steinhoff, szefowie organizacji związkowych, w tym Janusz Śniadek z NSZZ "Solidarność" i przewodniczący OPZZ Jan Guz. Są także szefowie największych organizacji przedsiębiorców: Henryka Bochniarz (PKPP Lewiatan), Marek Goliszewski (BCC), Andrzej Malinowski (KPP) i Jerzy Bartnik (ZRP). I jeszcze przedstawiciele samorządów, m.in. prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz i kojarzony z SLD prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.
- Nikt właściwie nie odmówił członkostwa w Radzie. To dowód na to, że w polskich elitach świadomość konieczności
pracy nad długą perspektywą jest silna - cieszył się przed posiedzeniem inauguracyjnym Rady prezydent Lech Kaczyński. - Chciałbym skorzystać z waszego dorobku życiowego. Robię to w imieniu swojego kraju - tłumaczył.
Rada ma przygotowywać opinie i doradzać prezydentowi w sprawach ważnych dla rozwoju kraju. -
Polska potrzebuje dyskusji o charakterze długofalowym, która dotyczyć będzie zarówno szans, jak i zagrożeń dla naszego kraju - mówił prezydent już w czasie posiedzenia inauguracyjnego Rady. Tłumaczył, że chciałby, żeby Rada zajmowała się "tym, co się zdarzy lub może się zdarzyć w Polsce, co daje jej szanse w ciągu najbliższych 20 lat".
- Członkowie Rady reprezentują różne przekonania i profesje. Czyni to Radę ponadpolityczną w tym stopniu, w którym jest to możliwe. Bo jeżeli zajmujemy się najelementarniejszymi sprawami naszego kraju, to polityka wkracza tu sama. Na to żadnej rady nie ma. Żadne zaklęcia tu nie pomogą - stwierdził prezydent.
I rzeczywiście już po chwili dziwił się, że choć w ciągu ostatnich trzech lat
wzrost gospodarczy w naszym kraju sięgnął w sumie 8 proc., to sytuacja finansów państwa znacząco się w tym czasie pogorszyła. - W latach 2007-10
dług publiczny wzrośnie o przeszło 212 mld zł, do 739 mld zł - wyliczał prezydent. A przecież jeszcze chwilę wcześniej dług nawet lekko spadał. - Nie powinno być takiego pogorszenia stanu finansów publicznych. Istotne staje się więc pytanie o to, co się stało - mówił Kaczyński.
Rada ma też dyskutować o problemach demografii, systemie emerytalnym, zakresie i metodach
prywatyzacji, infrastrukturze... - Kolejna sprawa to nasze miejsce w UE i charakter samej Unii - wyliczał prezydent.
W czasie inauguracyjnego posiedzenia Rady na dwie tury debaty przeznaczono w sumie 85 minut. Po niespełna dwie minuty na członka Rady.