Sikora zapowiada całkowitą zmianę podejścia do klientów. Zadaniem doradców w oddziałach i na infolinii nie będzie już sprzedawanie jak największej liczby produktów, tylko analizowanie zachowań klientów i oferowanie usług odpowiadających ich potrzebom. Nie będą już rozliczani z tego, ile kart kredytowych, lokat i szybkich pożyczek udało im się sprzedać, tylko z tego, czy klienci są zadowoleni z obsługi. Ta rewolucja to efekt kalkulacji - bank sprawdził, ile zarabia na poszczególnych klientach, i okazało się, że najbardziej dochodowi są ci, którzy mają trzy-cztery produkty. A są oni w mniejszości - dwie trzecie klientów indywidualnych i ponad połowa firm korzysta tylko z jednego produktu. Sikora tłumaczy, że bankowi to się nie opłaca. - Inwestujemy dużo w przyciągnięcie klientów i sprawdzenie ich
zdolności kredytowej, a potem niewiele na nich zarabiamy - mówi.
Dlatego najważniejszym zadaniem banku w najbliższych trzech latach będzie przekonanie 600 tys. klientów, żeby związali się z Citi Handlowym mocniej i skorzystali dodatkowo z kont oszczędnościowych, pożyczek, kart kredytowych.
Zmieni się sieć oddziałów - pełne placówki (ok. 300) będą zlokalizowane tylko w 58 miastach, a uzupełni je sieć ponad 2,5 tys. standów i małych punktów partnerskich. Citi ma też poprawić jakość obsługi internetowej i telefonicznej. Zaplanowaną na ten rok nowinką jest
bankowość mobilna przez telefon komórkowy.
Prezes jest przekonany, że ta strategia pozwoli bankowi nieźle zarobić. Zakłada, że stawiając na jakość, bank osiągnie wyższy poziom zwrotu z kapitału (powyżej 20 proc. w 2012 r., w ciągu dziewięciu miesięcy 2009 r. było to 8 proc.), a stosunek kosztów do przychodów spadnie poniżej 50 proc. Wcześniej planował osiągnięcie takich wskaźników w 2010 r., ale to już nieaktualne.
W poniedziałek swoje plany zaprezentuje
Getin Noble Bank, a kilka tygodni później -
BGŻ.