Państwowa firma Gaz-System wystąpiła do Ministerstwa Gospodarki o możliwość sięgnięcia po "rezerwy strategiczne gazu" - napisały wczoraj "Rzeczpospolita" i "Dziennik Gazeta Prawna". Sugerowały, że grozi nam gazowy kryzys. "Rz" napisała, że ma to uzupełnić niedobory gazu w styczniu i lutym. A według "DGP" Gaz-System chce zapobiec ograniczeniu dostaw do m.in. zakładów chemicznych.
Gaz-System nie potwierdza tych informacji. - To nie rezerwy strategiczne, ale obowiązkowe. Złożyliśmy wniosek o ich wykorzystanie na wszelki wypadek. Podobnie jak od roku mamy przepisy pozwalające ograniczać gaz odbiorcom. Ale nie było takiej potrzeby - mówi "Gazecie" rzeczniczka firmy Małgorzata Polkowska. Dodaje, że nie trzeba korzystać z obowiązkowych zapasów, bo PGNiG ma rezerwy.
W magazynach PGNiG ma ponad 1 mld m sześc. gazu, w tym 413 mln obowiązkowych zapasów. Pod koniec grudnia rzeczniczka PGNiG Joanna Zakrzewska mówiła agencji Reuters, że spółka bierze z magazynów 13 mln m sześc. gazu dziennie. Przy takim zużyciu zapasów powinno starczyć na trzy miesiące. Ale od stycznia PGNiG zwiększył
import gazu z Rosji. Spółka na bieżąco importuje ok. 50 mln m sześc. dziennie i ma jeszcze ok. 7 mln m sześc. z własnych złóż. Czy trzeba korzystać z zapasów? PGNiG nie chciało tego ujawnić. Przyznało tylko, że ocieplenie zmniejszyło zużycie gazu do 55 mln m sześc. dziennie, a w czasie mrozów było to 58 mln. W grudniu średnie zużycie wynosiło 45 mln m sześc. dziennie - można to było pokryć z bieżących dostaw, nie wyczerpując szybko zapasów.