- Naftohaz w pełni zapłacił za dostawy gazu w grudniu - potwierdził wczoraj Gazprom. Rachunek wynosił 892 mln dol., jak ujawnił minister energetyki Ukrainy Jurij Prodan.
Za
import gazu w grudniu według kontraktu Naftohaz miał zapłacić do 7 stycznia. Pod koniec 2009 r. Gazprom przesunął termin do 11 stycznia ze względu na święta. A już kilka dni później szef Gazpromu Aleksiej Miller alarmował, że Kijów może mieć problemy z zapłatą.
Obawiał się tego też prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. W środę zwrócił się do szefa Banku Centralnego Ukrainy, by w "krytycznej sytuacji" pomógł Naftohazowi. Według Juszczenki problemy koncernu to skutek niekorzystnych umów z Gazpromem, które na początku 2009 r. uzgodniła ukraińska premier Julia Tymoszenko z premierem Rosji Władimirem Putinem.
Być może właśnie z powodu oświadczenia Juszczenki Naftohaz przyspieszył zapłatę. Bo w ten sposób nie ma obaw o kolejny gazowy spór z Moskwą przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie 17 stycznia. Kandyduje w nich Tymoszenko i agencja Interfax oceniała, że spór z Gazpromem odebrałby jej wyborców.
Naftohaz faktycznie miał problemy. Za import gazu w październiku i listopadzie zapłacił z funduszy przekazanych Ukrainie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Rachunek za grudzień chciał także zapłacić z pieniędzy MFW. Ale Fundusz zaprotestował, bo rząd Ukrainy nie wypełnił zobowiązań do podniesienia cen gazu dla ludzi. Obecnie są one o połowę niższe niż koszt zakupu gazu z
importu.
Ale MFW najwyraźniej też nie chciało gazowego konfliktu. Mogłoby to zagrozić stabilności dostaw do Europy Zachodniej, która 80 proc. gazu z Rosji dostaje tranzytem przez Ukrainę. I tuż przed końcem 2009 r. MFW pomógł Ukraińcom - nie dał więcej pieniędzy, ale pozwolił Ukrainie zmniejszyć rezerwy waluty o 2 mld dol. Te pieniądze
bank centralny Ukrainy mógł przeznaczyć na zapłatę za gaz.
W środę Juszczenko zwrócił się o kontrolę tych rozliczeń, które zwiększają zadłużenie Naftohazu. Pieniądze na rozliczenia z Gazpromem rząd Ukrainy dostaje z emisji specjalnych papierów dłużnych, które kupuje bank centralny. Ale potem rząd przenosi na Naftohaz obowiązek wykupu długu.
Moskwa idzie na rękę Tymoszenko w sprawach gazu. W listopadzie po rozmowach z Tymoszenko Putin zwolnił Ukrainę z kar za zmniejszenie importu gazu. Gazprom zawiesił też postępowanie w arbitrażu w Sztokholmie, gdzie domagał się od Ukrainy odszkodowania za kryzys gazowy sprzed roku. A szef rosyjskiego NIK-u ogłosił, że
Ukraina nie kradła gazu, jak twierdził Gazprom.