Pod kierownictwem Józefa Wancera BPH wyrósł na najbardziej dynamiczny bank w Polsce. Ma za sobą kilka bardzo trudnych lat: najpierw musiał nadzorować bolesny podział BPH (bank został przejęty przez Pekao, ale regulator zamiast klasycznej fuzji, wymusił jego podział, nie chcąc dopuścić do zbyt dużej koncentracji na rynku), potem odbudowywał bank i przygotowywał go do połączenia z należącym do Amerykanów GE Money Bankiem. Menedżerowie, których wychował, są znani z odwagi biznesowej i ogromnej samodzielności. Teraz dwóch z nich stoi na czele dużych banków: Mariusz Grendowicz na czele
BRE Banku, a Wojciech Sobieraj w ciągu dwóch lat zbudował
Alior Bank. Obaj wypowiadają się o Wancerze z ogromną estymą. - To człowiek, za którym zawsze jestem gotowy nosić teczkę - mówi jeden z nich.
Dlaczego tak doświadczony bankowiec odchodzi? W przesłanej do mediów informacji tłumaczy, że przyszedł czas przejścia na zasłużoną emeryturę. - Po zakończeniu fuzji z GE Money Bankiem, która stanowi milowy krok w rozwoju Banku BPH, po ponad 40 latach
pracy w bankowości, w tym dziesięciu na obecnym stanowisku, zamierzam w tym roku przejść na emeryturę. Jestem przekonany, że jest to właściwy moment na rozpoczęcie poszukiwań mojego następcy, który będzie mógł przez jakiś czas blisko ze mną współpracować, mając moje pełne wsparcie w tym przejściowym okresie.
Ale krążące na rynku plotki mówią raczej o tym, że prezes Wancer nie znalazł wspólnego języka z nowym właścicielem BPH, grupą General Electric. Chociaż doskonale zna amerykański styl zarządzania, bo spędził 22 lata w Citigroup, szef BPH przyzwyczaił się w Polsce do ogromnej samodzielności, na którą nowi właściciele banku podobno nie chcą się zgodzić. Dmitri Stockton, prezes GE Capital Global Banking: - Doceniamy jego wysiłki, dzięki którym fuzja została pomyślnie przeprowadzona.