15 września 2008 roku upadł bank
Lehman Brothers. W ciągu kilku następnych miesięcy kolejne instytucje finansowe stawały na krawędzi przepaści. Żeby zapobiec załamaniu się systemu finansowego rząd George'a Busha wpompował 700 mld dol. do najbardziej potrzebujących banków. Większość z nich spłaciła już rządową pomoc.
Jak donosi
New York Times po początkowej zawierusze ubiegły rok był udany dla amerykańskiego sektora bankowego. Firmy poczuły się na tyle pewnie, że postanowiły wypłacić swoim pracownikom rekordowe premie.
Goldman Sachs, dla którego ubiegły rok był jednym z najbardziej dochodowych w historii wypłaci średnio na głowę 600 tys. dolaraów. Bank JPMorgan Chase jest niewiele gorszy - daje średnio 463 tys. dol. Rekordową premię w postaci 9 mln dol. w akcjach dostanie John Havens z Citigroup, który kieruje działem inwestycyjnym. W sumie Citigroup przeznaczy na premię za ubiegły rok 5,3 mld dol.
- Wygląda na to, że panów z Wall Street kryzys niczego nie nauczył. Oni żyją w innym świecie - twierdzi na łamach NYT John S. Reed, jeden z założycieli Citigroup.
NYT informuje, że prezesi boją się, że Stany Zjednoczone mogą - podobnie jak
Wielka Brytania - zdecydować się na uchwalenie specjalnej ustawy, która ograniczałaby wysokość premii.