Biznes Ludzie Pieniądze

Michał Boni: Potrzebny laser, a nie piła

Rozmawiały Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska
10.01.2010 , aktualizacja: 10.01.2010 18:42
A A A Drukuj
Michał Boni Fot. Gazeta Bankowa Michał Boni
My cały czas reformujemy państwo! Nie na siłę, bo realizacja celów wymaga kompromisów. Trzeba złej woli albo ptasiego móżdżku, żeby tego nie chcieć dostrzegać - mówi szef doradców premiera Michał Boni.
Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska: Leszek Balcerowicz wezwał rząd do reform, by powstrzymać narastanie długu publicznego. Do tego samego namawia rząd dziesięcioro ekonomistów, ich apel opublikowaliśmy w „Gazecie”. Namawia też opozycja. Co na to rząd?

Michał Boni, minister w kancelarii premiera: Zaraz, zaraz - to tak brzmi, jakby Polska była w zawinionym przez siebie kryzysie, w dołku transformacyjnym jak w 1991 roku. A przecież my mieliśmy w 2009 roku 1,6 proc. PKB wzrostu, gdy np. Irlandia ma prawie minus 10 proc. Trzeba zachować proporcje w ocenach. Gdyby nie zaniedbany u początku reform emerytalnych sposób liczenia długu publicznego, w Polsce byłby dziś on mniejszy niż w Czechach i wynosił trochę ponad 40 proc. - daleko od ostrożnościowego progu konstytucyjnego. Skala wzrostu długu w ostatnich dwóch latach w Polsce jest nieporównanie mniejsza niż w większości krajów europejskich. Rząd nie kreuje długu nadmiarem wydatków. Co nie znaczy, że spowolnienie gospodarcze nie odsłania strukturalnych problemów polskich finansów publicznych. Potrzebna jest racjonalna debata zamiast kreowania fałszywego obrazu, że stoimy rzekomo w obliczu zagrożeń takich jak na początku lat 90. czy w czasach dziury Bauca. To inny czas, inne zagrożenia, inne narzędzia i inne też potrzeby rozwojowe Polski. A opozycja? Przydałaby się konsekwencja. Jeśli, jak gazety piszą, PiS ze wsparciem SLD zgłasza projekt, by emerytom o najniższych dochodach raz do roku dawać ekstra pieniądze - co kosztowałoby budżet 2,7 mld zł! - to jest to skrajna nieodpowiedzialność.

Czy rząd Donalda Tuska zdobędzie się na odwagę reformatorską w roku wyborów prezydenckich?

- Odwaga to nie problem, ale mądra, rozumna odwaga - to jest wyzwanie. Czyli taka, która zapewni skuteczność, a nie przypodobanie się przemądrzałym guru. Przez cały rok 2008 popędzano nas w sprawie ograniczenia wcześniejszych emerytur. Ale ci, którzy popędzali, nie zrobili tego, będąc u władzy. I co? Zrobione. A to być może jest najważniejsza reforma ostatnich pięciu-ośmiu lat. Nie można podejmować decyzji wbrew kalendarzowi politycznemu. To byłby nieodpowiedzialny romantyzm - robimy wszystko na raz, nic z tego nie wychodzi, a jeszcze tracimy punkty. Polska politycznie jest na dobrej drodze. Zaufała formacji, która ma wolę przeprowadzania reform. A wybory, które nas czekają w latach 2010 i 2011, są kluczowe, otworzą drogę do dalszych zmian. Patrzę na rozwój Polski i konsolidację finansów publicznych jak na proces, a nie zbiór pojedynczych decyzji.

Plan ratowania kasy państwa nazwany "Planem rozwoju i konsolidacji finansów publicznych" miał być gotowy w listopadzie. Dotąd go nie ma.

- To zadanie wymagało analizy warunków ekonomicznych w roku 2010, podsumowania zeszłego roku, bo od tego zależą projekcje na następne lata. Rada Ministrów przyjmie go prawdopodobnie do końca stycznia.

Co w nim będzie?

- Na przykład reguła wydatkowa, dzięki której będziemy trzymać w ryzach wzrost wydatków publicznych. I na administrację, i na cele socjalne i wszystkie inne dziedziny. Określimy w ustawie, o ile mogą co roku wzrosnąć - w jakiej skali do wzrostu PKB. Grupa posłów nie będzie mogła zgłaszać w parlamencie projektu, który kosztuje 2,7 mld zł, bo takie mają widzimisię.

Lepsze zarządzanie tym, co się ma, i hamowanie wzrostu wydatków o wiele efektywniej obniżą deficyt budżetowy niż prostackie cięcia wydatków socjalnych. Nie mówiąc zresztą, co i wedle jakich reguł ciąć. To nie są lata 90.!

Rząd będzie mógł tłumaczyć np. nauczycielom: kochani, nie damy wam kolejnych podwyżek w 2011 roku, bo mamy regułę wydatkową?

- Mówiłem też o priorytetach, przecież reguła wydatkowa ma charakter generalny, dla całości wydatków. To jest ten laser, a nie piła, do której przyzwyczaiło nas wielu poprzednich ministrów finansów. Wprowadzenie budżetu wieloletniego (już od 2011 r.) da taką możliwość określania priorytetów i równoczesnego trzymania reguły wydatkowej. A edukacja na pewno powinna być priorytetem.

Zdobycie prawdziwych pieniędzy wiąże się z trudnymi reformami, np. odebraniem przywilejów bogatym rolnikom. Dziś płacą oni niskie podatki, niskie składki emerytalne, nie płacą za leczenie. Czy to jest w "Planie"?

- Skąd to fałszywe przeświadczenie, że tu ukryte są szybkie do pozyskania dla budżetu duże pieniądze? To niekompetentne myślenie. Rolnikom, których średniorocznie dochody wynoszą ok. 50 tys. zł i którzy mają gospodarstwa powyżej 15 ha, warto dać możliwość (fakultatywność przez jakiś czas?) przejścia do powszechnego systemu podatkowego. Takich gospodarstw jest 200 tys. Ich właściciele mogliby płacić podatek dochodowy 19 proc. - jak inni przedsiębiorcy. A tym, którzy nie chcą prowadzić działalności gospodarczej, można dać wybór: czy chcą płacić - jak teraz - podatek rolny, czy zwykły podatek od dochodów osobistych. Mogliby sobie wtedy odpisywać ulgi, np. na dzieci. Ci rolnicy płaciliby też wyższe składki na KRUS. I tak - krok po kroku - zaczynałaby się ta reforma.

A co ze składką zdrowotną? Dziś za leczenie rolników płacą podatnicy, w tym niezamożni emeryci czy biedne pielęgniarki.

- Składka zdrowotna jest związana z podatkiem dochodowym, więc rolnicy, którzy przejdą na PIT, zaczęliby płacić składki.

Szewc na karcie podatkowej nie ma nic wspólnego z PIT-em, a płaci składkę. Rolnik - nie. To dzielenie Polaków na lepszych i gorszych.

- Ale szewc też ma do wyboru model podatkowy. I właśnie mówię o wchodzeniu na drogę płacenia składki zdrowotnej, więc nie rozumiem oburzenia. Trzeba o tym spokojnie dyskutować ze środowiskiem rolników. Po 20 latach transformacji musimy zrezygnować z takich narzędzi jak piła i stosować raczej technikę laserową. I powtórzę jeszcze raz: wszyscy zbyt wiele obiecują sobie po tych reformach. Nie jest powiedziane, że one przyniosą oszczędności. Przecież 85 proc. gospodarstw rolnych ma dochody do 20 tys. zł rocznie. Oszczędzać na biednych - to jest teza ekspercka? Jeżeli rolnicy zaczną płacić większe składki w KRUS, to zaczną też otrzymywać wyższe emerytury. Jak zaczną płacić podatek dochodowy, to będą mogli odliczać ulgi, a ci, którzy będą prowadzić działalność gospodarczą, będą uwzględniać swoje koszty uzyskania przychodu.

Dlaczego państwo ma wypłacać emeryturę 35-letniemu zdolnemu do pracy policjantowi? Nie można tych pieniędzy wydać lepiej?

- Chcemy rozpocząć zmiany w emeryturach mundurowych, ale nieobejmujące obecnych funkcjonariuszy, lecz dopiero tych, którzy rozpoczną służbę, na przykład w 2012 roku. Reformy nie muszą oznaczać, że komuś coś zabieramy już dziś. Przy dokonywaniu ważnych, systemowych zmian nie wolno straszyć ludzi. Mam wrażenie, że część ekspertów i emerytowanych polityków uwielbia redukować reformowanie do straszenia w imię wyższych celów. To nieefektywne, zarówno dla reform, jak i dla spójności społecznej.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    104 głosy