Biznes Ludzie Pieniądze

Zimowy krajobraz na Wyspach

Agnieszka Mitraszewska
10.01.2010 , aktualizacja: 11.01.2010 07:56
A A A Drukuj
Na Wyspach Brytyjskich śnieg pada każdej zimy. Z niewyjaśnionych przyczyn ich mieszkańcy są za każdym razem wstrząśnięci. I co roku odkrywają, gdy wyjdą z pierwszego szoku, że jest zimny i śliski.
Śnieg zasypał drogi w Wielkiej Brytanii
Fot. DAVID MOIR REUTERS
Śnieg zasypał drogi w Wielkiej Brytanii
Poprzedni tydzień ubiegł w Wielkiej Brytanii pod znakiem białego szaleństwa. Dosłownie. Nie chodzi o narty czy snowboard, tylko o to, że zwykle tak dzielny i zdyscyplinowany naród jakby zbiorowo postradał zmysły. Pozamykano szkoły i różne instytucje, nie działały lotniska i połączenia kolejowe.

Poważne gazety o zasięgu ogólnokrajowym poświęcały codziennie jedną trzecią objętości fotoreportażom i relacjom z gier i zabaw na śniegu. Brytyjczycy wykazują się oryginalnością w tej dziedzinie, tak samo jak w innych. Mieliśmy więc zdjęcia mknących po białych pagórkach pasażerów kajaków, plastikowych skrzynek, desek surfingowych. Awaryjnym rozwiązaniem w momencie, gdy człowiek po prostu już dłużej nie może udawać, że jest przy zdrowych zmysłach, jest zwykła plastikowa reklamówka. Dzieci siedziały w domach, bo szkoły pozamykano, ale za to poważni biznesmeni w garniturach urządzali sobie na ulicach miast bitwy na śnieżki.

Tematem numer jeden na kolumnach gospodarczych brytyjskich gazet jest sól. Ten dość prozaiczny surowiec na Wyspach stał się zbiorową obsesją. Jeśli mierzyć publiczną gorączkę liczbą artykułów w prasie, temat deficytu soli do posypywania chodników może się śmiało równać z chorobą szalonych krów czy świńską grypą.

Trwa plebiscyt alternatywnych rozwiązań wobec niedostatku soli. Codzienne poradniki dla właścicieli domów przynoszą coraz to ciekawsze pomysły. Podobno znakomicie sprawdza się na chodnikach żwirek dla kotów. Można było też mieszać sól z piaskiem, ale teraz już za późno, bo służby komunalne cały krajowy zapas soli wyrzuciły w błoto pośniegowe.

Dwie brytyjskie kopalnie soli kamiennej pracują pełną parą, ale nie są w stanie sprostać zapotrzebowaniu. Sprytni Francuzi z kopalni Salins po drugiej stronie kanału La Manche każą sobie płacić dwa razy tyle. Samorządy lokalne z południa oskarżają władze hrabstw z północy o kradzież soli. Powstała nawet Komórka Solna (Salt Cell), nadzwyczajny rządowy komitet koordynacyjny ds. sprawiedliwej dystrybucji deficytowego surowca. Minister transportu lord Adonis wystąpił z propozycją, żeby wysypywać na drogi o 25 proc. soli mniej, ale zdaje się, że teraz to już i tak nic nie pomoże.

Choć okazja, by popatrzeć na Brytyjczyków z wyższością (z wysokości naszych zasp) nadarza się rzadko i zawsze miło jest z niej skorzystać, trzeba pamiętać, że arktyczna pogoda rzeczywiście daje się im we znaki.

Ekonomiści szybko obliczyli, że jeden dzień takiej zimy kosztuje Wielką Brytanię 690 mln funtów. Obroty londyńskiej giełdy spadły o jedną piątą, a znaczna część infrastruktury transportowej została sparaliżowana. Według wstępnych ocen trzy tygodnie arktycznej pogody będą kosztowały 14 mld funtów. Wiele lotnisk jest nieczynnych, a drogi są bardzo śliskie lub nieprzejezdne. Pociągi spóźniają się wiele godzin. Pociąg Eurostar miał w ubiegłym tygodniu awarię w tunelu pod kanałem La Manche związaną z pyłem śniegowym, który dostał się do silnika.

Zapotrzebowanie na gaz ziemny przekracza podaż i dystrybutor gazu National Grid musiał ograniczyć dostawy dla przemysłu. To najdłuższy okres zimowej pogody w Wielkiej Brytanii od 1981 roku.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów