ISD ma 3,3 mld dol. długów w zachodnich bankach. Kłopoty właściciela odczuła też Huta
Częstochowa. W styczniu hutnicy nie dostaną całego
wynagrodzenia. Pracownicy, których wynagrodzenia przekraczają 1,5 tys. zł, w terminie otrzymają tylko tę kwotę. Teraz wszyscy w
Częstochowie zadają sobie pytanie, co oznacza przejęcie przez nowego właściciela.
Na razie wiadomo, że rosyjskie konsorcjum na czele z Aleksandrem Katuninem kupiło 50 proc. plus dwie akcje od Witalija Hajduka, jednego z trzech właścicieli ISD. Hajduk, doradca Julii Tymoszenko, od dawna chce się zająć polityką. Reszta udziałów pozostanie w rękach Ukraińców Serhija Taruty i Oleha Mkrtczana. Dlaczego właśnie Rosjanie kupili tę firmę? "Inwestorzy z Rosji w odróżnieniu od zachodnich mają znaczące doświadczenie w rozwoju biznesu w dobie kryzysu i mało przejrzystego sposobu zarządzania finansowym oraz gospodarczym życiem państwa w okresie ostrych konfliktów politycznych" - czytamy w oświadczeniu ISD.
Aleksander Katunin, kandydat na główną postać w konsorcjum, to były właściciel koncernu Jewraz - giganta rosyjskiej metalurgii. W 2004 r. firmę kupił Roman Abramowicz, oligarcha znany z dobrych kontaktów z Kremlem. Katunin założył w Luksemburgu spółkę Carbofer, która szybko została jednym z największym
sprzedawców rosyjskiej stali na światowe rynki.
Katunin przyznał wczoraj w rozmowie z rosyjskim dziennikiem "Kommiersant", że razem z nim ISD kupiło "dwóch wielkich graczy". Kto? Nie chciał zdradzić. Ale dziennik twierdzi, że to Jewraz i drugi wielki rosyjski koncern metalurgiczny Metaloinwest należący do Aliszera Usmanowa. Do firmy należą wielkie złoża rudy żelaza (których ISD brakowało).
Pieniądze na transakcję dał państwowy Wnieszekonombank, a zdaniem "Kommiersanta" negocjacjami interesował się osobiście premier Rosji Władimir Putin. Rosyjski dziennik utrzymuje też, że Taruta i Mkrtczan sprzedadzą swoje akcje do końca 2010 r.
Nad Dnieprem sprzedaż ISD wywołała mieszane uczucia. - Ukraińska metalurgia znika wskutek sprzedaży firm zagranicznym inwestorom. Może nie będzie jej w ogóle - ubolewał Wasyl Charachułach, szef branżowej organizacji Metalurgprom.