W ciągu dwóch lat od grudnia 2007
gospodarka USA utraciła 7,2 mln miejsc pracy, a stopa
bezrobocia wzrosła z 5 do 10 proc. Niektóre stanowiska pracy powrócą wraz z poprawą koniunktury, ale nie wszystkie.
W tej ostatniej kategorii znajdzie się wiele miejsc pracy związanych z boomem w mieszkalnictwie i kredytach. Od 1997 roku przepadła jedna na trzy istniejące posady w
produkcji przemysłowej, czyli łącznie 6 mln. Ci ludzie, którzy nie mieli wykształcenia, znajdowali zatrudnienie w budownictwie. Jednak w ciągu ostatnich dwóch lat sektor ten utracił 1,6 mln miejsc pracy, czyli ponad jedną piątą łącznej liczby utraconych stanowisk całej w gospodarce.
Osoby wykształcone także napotkają trudności z zatrudnieniem, szczególnie w branży finansowej. Według
rozmówcy "WSJ" , sektor finansowy był przerośnięty o blisko 20 proc. Od początku recesji branża utraciła 548 tys. miejsc pracy, czyli 6,6 proc. swoich pracowników.
W innych branżach recesja przyspieszyła jedynie zmiany, które i tak miały nadejść. Według danych Departamentu Pracy na przykład w sklepach z płytami pracowało w listopadzie o 36 proc. mniej osób niż dwa lata temu. O 23 proc. mniej ludzi zatrudniały wydawnictwa książek telefonicznych, a o 46 proc. mniej - fotograficzne punkty usługowe.
Jednak recesja przyniosła dość gwałtowne zmiany i nie pozwoliła
rynkowi pracy przystosowywać się do zmieniającej się rzeczywistości stopniowo. Zlikwidowano też wiele posad, które nie są już tak potrzebne w firmach jak dawniej w związku z postępem technologicznym, np. sekretarek, gońców, obsługi poczty, faksów itd. Od początku recesji szeregi pracowników biurowych zostały uszczuplone o 10,1 proc.
Nie wiadomo, ile czasu trzeba, zanim amerykańska gospodarka odzyska utracone miejsca pracy i jakie one będą. Próby przewidywania podobnych trendów w przeszłości zawsze kończyły się fiaskiem. Nie udawało się nawet poprawnie przewidzieć nowych kategorii miejsc pracy.